Kim jest perfekcyjna pani domu?

Małgorzata Rozenek: - To kobieta, która pracuje, wychowuje dzieci, pięknie wygląda, dba o męża i dzieci, ma czas dla siebie i cieszy się ze swojego domu i rodziny...

Brzmi jak postać z bajki.

Nie. Każda z nas jest perfekcyjną panią domu. To coś, czego uczę i w czym pomagam kobietom, z którymi się spotykam w moim programie. Przy zastosowaniu drobnych tricków można znaleźć czas na to wszystko. Uwierzcie mi, że złożenie podkoszulek źle zajmuje dokładnie tyle samo czasu, co złożenie ich dobrze. To nauka jak każda inna. W programie uczymy prowadzenia domu, a to nie tylko sprzątanie, ale także organizacja i coś, co nazywamy life-stylem: przyjmowanie gości, odpowiednie nakrycie stołu, ale też właściwy sposób prowadzenia rozmowy. Dom perfekcyjnej pani domu to miejsce, w którym każdy świetnie się czuje.

Kto jest dla pani wzorem takiej perfekcyjnej gospodyni?

Ogromnym wzorem jest dla mnie moja mama. Jestem też fanką Anthei Turner - która wystąpiła w oryginalnej wersji programu - i bardzo się cieszę, że niedługo będę miała okazję się z nią spotkać. Bardzo też kibicuję Marcie Stuart. Dużo się uczę obserwując innych, ponieważ mam potrzebę robić rzeczy dobrze.

Czy zawsze była pani taka zorganizowana?

Jako nastolatka dostarczałam mojej mamie stresu. Na pewno nie byłam perfekcyjną nastolatką. Ale bardzo szybko się zorientowałam, że brak porządku i szukanie rzeczy, które leżą nie na miejscu, zabiera mi czas, który mogłabym wykorzystać na rozwijanie swoich pasji i robienie czegoś więcej. Pomyślałam sobie, że nauczę się utrzymywać porządek, bo to tylko kwestia właściwej organizacji.

Warto więc uczyć dzieci porządku już od małego?

Absolutnie tak. Dzieci uczą się przede wszystkim poprzez przykład. W premierowym odcinku poznaliśmy Martę, która ma dwie córki i kompletnie nie robi nic w domu. Trudno więc, żeby wymagała czegoś od swoich córek, bo sama im tego nie pokazuje. Faktycznie dzieci trzeba uczyć porządku. Moje mają tak zakodowane, że zanim pójdą się wykąpać, muszą sprzątnąć swój pokój. Ja już nie muszę z nimi walczyć ani codziennie im o tym przypominać. Wiedzą, że zbliża się pora kąpieli, więc odkładamy zabawki na miejsce. Dzieci lubią żyć w czystości i lubią mieć poczucie ładu. Zasada Anthei Turner, że wsadzanie rzeczy do pudełek to najlepsza forma zachowania porządku naprawdę się tu sprawdza.

Czy nie grozi to popadnięciem w przesadę i obsesją na punkcie porządku?

O stanach chorobowych i nerwicach natręctw nie mam kompetencji się wypowiadać. Dobre sprzątanie to takie sprzątanie, które zajmuje nam jak najmniej czasu i przynosi maksymalny efekt. Nie ma nic wspólnego z obsesją.

Czy zawsze sprzątała pani sama, czy korzystała z czyjejś pomocy?

U siebie w domu zawsze sprzątam sama. Jako niepracująca matka dwójki dzieci bez problemu znajdowałam na to czas. Ale nawet gdybym miała mało czasu, i tak bym go znalazła, ponieważ kocham to, co robię. Kocham mieć poukładane kolorami koszulki. Kiedyś poświęciłam pół dnia na wybieranie czcionki do wizytówek opisujących koszule w szafie, ponieważ chciałam, żeby czcionka pasowała do charakteru domu. To coś, co lubię, więc sama się tym zajmuję. Nie oddajemy rzeczy, których lubimy komuś innemu do zrobienia.

A są czynności, których pani nie znosi?

Prasowania. Nie zrzucam tego na męża, ale bardzo nie lubię prasowania. Ponieważ jestem dosyć wymagającą osobą to ten fragment koszuli przy kołnierzyku nigdy nie spełnia moich oczekiwań (śmiech).

A jaka jest rola mężczyzny obok perfekcyjnej pani domu?

Dokładnie taka sama jak w małżeństwie. W zależności od umowy każdy odpowiada za coś. My naprawdę bardzo mocno angażujemy mężów występujących w programie kobiet, żeby coś robili. W Polsce nadal pokutuje przeświadczenie, że kobieta powinna o wszystko dbać, a mężczyzna pracuje na zewnątrz i to wystarczy. Oczywiście, jeśli kobieta nie pracuje to trudno wymagać, żeby mąż, który wraca po pracy jeszcze zajmował się domem. Ale to samo działa w drugą stronę. Gdyby mężczyzna nie pracował, to powinien wyręczać w obowiązkach domowych pracującą partnerkę. Bardzo mocno namawiamy - wymagamy wręcz - żeby mężczyźni pomagali kobietom w prowadzeniu domu.

Mówiła pani, że sprzątanie to często tylko pretekst, żeby porozmawiać o innych problemach...

To nie jest program o sprzątaniu, tylko program o zmianie. Ci ludzie mają za sobą czasem tak trudne historie, że ja im się nie dziwię, że im się nie chce. A im się nie chce nie dlatego, że postanowili być leniwi - tylko dlatego, że problemy życia codziennego ich przygniatają. Kobiety wstydzą się często przyznać, że nie radzą sobie z prowadzeniem domu albo, że gorzej się czują. Dlatego sprzątanie zawsze zaczynamy od rozmowy. A po rozmowie wraca wigor i energia. A przy zastosowaniu zasad, których uczymy w programie, nagle wszystko staje się łatwiejsze.

Jakie to zasady?

Na przykład zasada 3P: Piękne, Pożyteczne, Pamiątkowe. Każda rzecz musi spełniać przynajmniej jeden warunek i wtedy może zostać w domu.

A co dalej z pani karierą i doktoratem z prawa. Czy praca w telewizji nie utrudni tamtych planów?

To wszystko się dobrze złożyło - żeby nie powiedzieć, że dobrze to zorganizowałam. Swoją pracę doktorską oddałam pod koniec roku, a propozycję pracy w TVN Style, z której się bardzo ucieszyłam, przyjęłam na początku stycznia. Obronę będę miała we wrześniu lub październiku tego roku. Nie odłożyłam niczego na bok.

A nie boi się pani, że etykietka perfekcyjnej pani domu będzie wywoływać żarty i będzie przeszkadzać potem w karierze prawnika?

Absolutnie nie mam zamiaru się zastanawiać, kto i na jaki temat będzie żartował. To nie jest dla mnie ważne. To nie wstyd być perfekcyjną panią domu, wręcz przeciwnie. W Polsce jest cała grupa kobiet, które pracują w domu i nie są doceniane. Zdaniem wielu, jeśli nie pracujesz na zewnątrz to tak jakbyś nie istniała. A one chcą pracować w domu - robić konfitury i być za to doceniane. My pokazujemy jak ciężka to praca. To naprawdę ogromny honor nosić przydomek perfekcyjnej pani domu.