Gwiazda znana z hitu "My Heart Will Go On" nie może się powstrzymać przed kupnem eleganckiego obuwia i, jak przyznaje, wcale nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia. Kanadyjska wokalistka twierdzi bowiem, że to w zasadzie jej jedyna wada...

Reklama

- Jeśli ma się, powiedzmy, 600 par butów, to czy już uchodzi się za wariatkę? Ja mam ich trzy tysiące. Cóż, jedni wybierają narkotyki, inni kupują buty - oznajmiła 43-letnia piosenkarka.

Celine Dion zdaje sobie sprawę, że ma dużo szczęścia. Gwiazda wiedzie luksusowe życie w ekskluzywnej posiadłości na Florydzie, gdzie mieszka wraz z mężem, Rene Angelilem, oraz z dziećmi: 10-letnim Rene-Charlesem i 13-miesięcznymi bliźniętami, Eddym i Nelsonem.

Piosenkarka zaznacza, że nie zawsze jednak wiodło jej się tak dobrze. Artystka wychowała się w miasteczku Charlemagne, w kanadyjskiej prowincji Quebec, jako najmłodsza z czternaściorga rodzeństwa. Choć jej rodzina nie należała do zamożnych, wokalistka przyznaje, że w ich domu nigdy nie brakowało miłości.

- Dorastałam w bardzo, bardzo małym domu. Moja mama była na tyle pomysłowa, że potrafiła wyścielić poduszką szufladę, aby tam ułożyć do snu dziecko. Czuliśmy się bezpieczni i zadbani. Trójka czy czwórka z nas w tym samym łóżku, była czymś normalnym. Nie byliśmy biedni, ale nigdy nie mieliśmy pieniędzy, o ile to ma sens. Dostaliśmy za to od rodziców dużo uczucia i wsparcia. Czego więcej mogliśmy chcieć? - zdradziła gwiazda w wywiadzie dla portalu VanityFair.com.

Piosenkarka, która ma na swoim koncie miliony sprzedanych płyt na całym świecie, wie, ze zawdzięcza swoje obecne życie wyłącznie wielbicielom jej talentu. - Mam ogromne szczęście. Ludzie kupują moje albumy rok po roku, przychodzą na moje koncerty, choć bilety nie są tanie. Mimo to, przychodzą - dodała Dion.