Schudłam, ale broń Boże nie zatrudniłam żadnego specjalisty od diet. Sama jestem reżyserem swojego życia. Odstawiłam jedynie chleb i ziemniaki. I przestałam jeść po godzinie 18 – powiedła "Faktowi" Elżbieta Zapendowska.

Jurorka nie wie, ile dokładnie straciła kilogramów i wcale nie zaprząta sobie tym głowy. – Nie mam pojęcia, ile mnie ubyło. Nie ważę się od lat. Schowałam wagę do jakiejś szafy i nie mogę jej znaleźć – wyjaśnia Zapendowska. Choć specjalistka od śpiewu w nowym w ciele czuje się doskonale, nie zamierza się katować, byle tylko znów nie przytyć.

– Czuję się zdecydowanie lepiej, bo człowiek lżejszy zawsze czuje się lepiej. Ale jak będę miała ochotę na golonkę, to ją po prostu zjem – zapewnia. Jurorka, nawet mocno odchudzona, zachowała właściwy dla siebie dystans do życia i nie przejmuje się zaleceniami dietetyków. – Nie zrezygnowałam na przykład z alkoholu. Bo uważam, że życie jest po to, by się nim cieszyć – deklaruje z uśmiechem.

>>> Czytaj także: Wiemy, kogo kocha Piszczałka!