Najlepszym sposobem, by gwara góralska nie zaginęła w zupełności, mogą być lekcje gwary w szkołach - mówi Leszek Dorula.

Reklama

W samym Zakopanem górale stanowią mniejszość. W 38-tysięcznym mieście mieszka około 5 tys. górali. W góralskich rodzinach w mieście coraz rzadziej mówi się gwarą. - Dawniej gwarę poznawaliśmy w domach, rozmawiając z rodzicami i dziadkami wyłącznie gwarą. Teraz nasze dzieci mają większą styczność z językiem literackim niż z gwarą - mówi folklorystka Helena Pitoń.

Jak powiedział góral z Zakopanego, Jan Bafia, historia zatoczyła koło, ponieważ jeszcze w latach 80. poloniści w szkołach skutecznie zwalczali gwarę i uczyli młodych górali poprawnej polszczyzny. - Teraz sytuacja się odwróciła - mówi. W podhalańskich wsiach nie ma problemu z mówieniem poprawną gwarą. W domostwach wiejskich nadal mówi się na co dzień poprawną archaiczną gwarą - zauważa.

Za wprowadzeniem nieobowiązkowego nauczania gwary w zakopiańskich szkołach są rodzice młodych górali. - W domu czasem nie możemy dogadać się z naszymi dziećmi. Niektóre słowa są dla nich nieznane. Młodzi na co dzień wolą rozmawiać po polsku. Gdyby była taka możliwość, posłałabym dzieci na naukę gwary - mówi PAP Life mama dwójki dzieci z Zakopanego, Maria Stachoń.

Obecnie góralskie dzieci mają szansę poznawania gwary, nie tylko "z ojca na syna", ale także dzięki bogatej literaturze gwarowej i organizowaniu przez miejscowe ośrodki kultury konkursy poezji i gwary góralskiej. Najstarszy taki konkurs imienia znanego góralskiego poety, Andrzeja Skupnia - Florka, organizowany jest od 36 lat przez Tatrzańskie Centrum Kultury i Sportu "Jutrzenka".