Chłopiec ma na imię Umut-Talha, co w tureckim języku znaczy „nasza nadzieja”. Jego krew pępowinowa ma być przetoczona starszemu bratu, choremu na β-talasemię.

Reklama

Takie narodziny nie złamały francuskiego prawa bioetycznego, jednak wywołały sprzeciw francuskiego episkopatu.
Abp Pierre d’Ornellas, metropolita Rennes i przewodniczący grupy roboczej ds. bioetyki episkopatu francuskiego podkreślił potrzebę wspierania w cierpieniu rodziców chorego dziecka, zwrócił jednak również uwagę na potrzebę dbania o dobro dziecka, o którą upomina się Konwencja Praw Dziecka. „(…) zgoda na używanie bytu ludzkiego, całkowicie bezsilnego, w celu leczenia, jest aktem niegodnym człowieka. Poczęcie dziecka w celu użycia go – nawet po to, by leczyć – nie szanuje jego godności. Co powie to dziecko, gdy odkryje, że jest dzieckiem-lekiem?” – czytamy w oświadczeniu wydanym przez Konferencję Episkopatu Francji.