O tytuł "Kobiety Roku 2008" walczyło 12 wybitnych kobiet: Agnieszka Holland, Anna Streżyńska, Krystyna Janda, Joanna Kluzik-Rostkowska, Agata Mróz-Olszewska, Irena Eris, prof. Alicja Chybicka, Bożena Walter, Ilona Felicjańska, Katarzyna Montgomery, Elżbieta Penderecka oraz Milada Ślizińska.
- kierowniczka Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i
Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Czytelniczki "TS" doceniły jej walkę o życie i zdrowie dzieci chorych na nowotwory.
Ona sama na wieść o wygranej zareagowała na swój sposób:
Ludzie mówią o niej "żelazna Alicja". Ilekroć brakuje pieniędzy na leki albo przeszczepy szpiku dla chorych dzieci, wywołuje awanturę na całą Polskę.
"Każdy by tak zrobił. Zresztą nie mam wyjścia. Przerwanie leczenia u dzieci z chorobą nowotworową oznacza dla nich wyrok śmierci. Nie poumierałyby w swoich łóżkach od razu
następnego dnia. Przerwa w terapii prowadzi do nawrotu choroby. A nowotwory idą u dzieci jak burza. Rosną szybko i mogą szybko zabić. Na przykład w chłoniaku typu Burkitta postępy choroby
widać gołym okiem, węzły chłonne potrafią się powiększyć w ciągu kilku godzin. Ma to pewien plus: te szybko rosnące nowotwory lepiej reagują na agresywną chemioterapię. W tej chwili
udaje się uratować 80 proc. dzieci, a przy niektórych postaciach nowotworów – ponad 90 procent! Nowoczesne programy terapeutyczne są tak pomyślane, że podajemy leki w odpowiednim
czasie, w odpowiedniej dawce i odpowiedniej sekwencji. Tu nie można niczego zaniechać, bo inaczej nowotwór może dziecko zniszczyć. A ja na to zgodzić się nie mogę" - mówi w
wywiadzie dla "TS" profesor.
I jak można powiedzieć, że to człowiek nieszczególny.