Z raportu NAOS wynika, że obecnie około 23 mln Polaków stosuje dezynfekcję jako środek ochrony przed wirusami oraz bakteriami (97 proc. przyznaje, że dezynfekuje ręce). Blisko połowa z nich, bo aż 12 mln, korzysta ze środków do dezynfekcji tuż po umyciu rąk, zazwyczaj po przyjściu do domu, a około 10 mln Polaków nosi przy sobie własny preparat do dezynfekcji – zazwyczaj w formie żelu lub płynu – częściej robią to kobiety i osoby w wieku 25–34 lata.

Reklama

Aż 65 proc. badanych wskazuje, że od marca 2020 roku regularnie stosuje dezynfekcję rąk, więc z całą pewnością oznacza to zmianę nawyków i większą koncentrację na higienie. Dla grup społecznych, które przed pandemią stosowały dezynfekcję, np. z uwagi na zawód, potrzeba stosowania higieny nasiliła się, a dla wielu osób, które tego nie robiły, zaistniała na nowo – mówi agencji Newseria Biznes dr n. med. Malwina Zasada, menedżer ds. naukowych NAOS.

Zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Ministerstwa Zdrowia podstawową czynnością chroniącą przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa jest mycie rąk wodą z mydłem przez co najmniej 15–30 sekund albo stosowanie płynu do dezynfekcji. Według badania 45 proc. Polaków uważa, że w ciągu ostatniego roku ich wiedza na temat wirusów i bakterii wzrosła, ponad 3/4 badanych deklaruje, że zna zalecenia WHO dotyczące higieny w dobie COVID-19, a prawie 90 proc. twierdzi, że się do nich stosuje. Około 1/5 ankietowanych deklaruje, że dezynfekowało ręce przed wybuchem pandemii, a 65 proc. – że zaczęło to robić na jej początku.

Większość badanych podaje, że płyny antybakteryjne mają właściwości bakteriobójcze (78 proc.) oraz wirusobójcze (71 proc.). 1/3 deklaruje jednak, że nie sprawdza ich etykiet pod kątem ich spektrum działania.

Najczęściej dezynfekujemy ręce w przestrzeniach wspólnych, czyli w supermarketach i innych miejscach, w których powstają duże skupiska osób, a także tam, gdzie jest dostęp do płynów dezynfekcyjnych, czyli np. w jednostkach służby zdrowia – zaznacza Malwina Zasada. – Bardzo ważne jest, aby stosować produkty, które mają udokumentowane działanie eliminujące wirusy czy bakterie z powierzchni skóry.

Co ciekawe aż 40 proc. badanych twierdzi, że stosowanie środków do dezynfekcji rąk jest niezdrowe. Większość z nich uważa, że środki te wysuszają skórę rąk (32 proc.) lub ją niszczą (31 proc.).

Higiena rąk jest niezbędnym zabiegiem chroniącym nas przed przenoszeniem koronawirusa, ale jest związana z uszkadzaniem powierzchni naskórka, wymywaniem lipidów, zarówno w wyniku mycia rąk wodą i mydłem, jak również stosowania alkoholu w środkach do dezynfekcji. Osoby stosujące regularnie te produkty skarżą się na uczucie suchości, co jest związane z ucieczką wody z powierzchni skóry, uczuciem swędzenia, pieczenia, stanami zapalnymi na powierzchni skóry, co może być uporczywe – wymienia menedżer ds. naukowych NAOS.

1/3 respondentów biorących udział w badaniu zrezygnowała z częstego stosowania środków do dezynfekcji ze względu na pojawiające się podrażnienia na skórze.

Z jednej strony jest to problem, który należy rozwiązać, a z drugiej strony trzeba kształtować dobre nawyki. Rozwiązaniem jest stosowanie takich produktów biobójczych, które będą skuteczne, ale jednocześnie wyeliminują reakcję niepożądaną w postaci m.in. suchości czy podrażnienia, czyli takich produktów, które uzupełnią lipidy w naskórku – radzi Malwina Zasada.

Ponad połowa ankietowanych deklaruje, że zachowa obecnie stosowane środki ostrożności także po okresie pandemii koronawirusa. Do najczęściej wymienianych należą: częste mycie rąk (88 proc.) oraz ich dezynfekcja (73 proc.), a 28 proc. badanych deklaruje chęć dalszego noszenia maseczek.

Trudno powiedzieć, czy nawyk związany z higieną rąk zostanie z nami na dłużej. Mając na uwadze fakt, że wirusy odzwierzęce są realnym zagrożeniem dla ludzi, myślę, że powinniśmy kształtować w kolejnych pokoleniach tę świadomość, że higiena rąk i środki do dezynfekcji realnie eliminują wirusy i bakterie z powierzchni skóry – podsumowuje ekspertka NAOS.