Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawidłowe BMI nic nie znaczy: Dowiedz się, czy Ty też cierpisz na otyłość cyfrową!

1 marca 2021, 18:23
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Kobieta ze smartfonem i laptopem
<p>Kobieta ze smartfonem i laptopem</p>/Shutterstock
Na konsumpcję cyfrowych mediów poświęcamy dziś blisko 8 godz. dziennie – godzinę więcej niż w 2019 r. I to wciąż nie jest limit naszych możliwości, donoszą najnowsze badania eMarketer i Insider Intelligence. Cierpimy na cyfrową otyłość, a nasze oczy wręcz nie mogą się oderwać od ekranu, ale czy to na pewno źle?

Tadeusz Kotarbiński – wybitny polski filozof, historyk i pisarz, powiedział kiedyś, że inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi. Łatwo tak mówić, kiedy nie siedzi się w zamknięciu od niemal roku, będąc zewsząd atakowanym informacjami dotyczącymi głównie pandemii, lockdownu i koronawirusa. Na szczęście mamy jeszcze świat alternatywny, cyfrowy świat...

Wpatrzeni jak w obrazek

Jak pokazały styczniowe badania zrealizowane przez eMarketer i Insider Intelligence, w 2020 r. spędzaliśmy średnio 7 godzin i 50 minut dziennie konsumując media cyfrowe, co stanowi wzrost o 15% w porównaniu do 6 godz. i 49 min w 2019 r. To największy skok od 2012 r.

W swojej analizie eksperci posługują się coraz popularniejszym terminem “cyfrowej otyłości”, opisując nasze zamiłowanie do korzystania z urządzeń elektronicznych, które stanowią bramę do królestwa internetu. Niedawno pochylił się nad tym pojęciem The Guardian, poświęcając mu obszerny artykuł zatytułowany "Digital obesity: our high-tech lives may be bad for our health". Co według brytyjskiego dziennika charakteryzuje ludzi cyfrowo otyłych? Przede wszystkim brak umiarkowania w korzystaniu z technologii. Pytanie zatem czy w związku z postępującą epidemią cyfrowej otyłości należy podjąć kroki zapobiegawcze?

– uważa Michał Bąk, współzałożyciel platformy społecznościowej Founders.pl, która łączy przedsiębiorców z różnych branż.

Ekspert wskazuje jednak na pewien trend.

- mówi.

Zdaniem Bąka, problemem nie jest ilość czasu, jaki spędzamy w sieci, a jego jakość. Najpopularniejsze dziś kanały social mediowe czy serwisy informacyjne, nie oferują nam w zasadzie nic ponad beztroską rozrywkę, okazjonalnie tylko zaskakując czymś wartościowym.

– twierdzi CEO internetowej społeczności ludzi biznesu Founders.pl.

Pić, jeść, spać, konsumować!

Duet muzyczny Taconafide w swoim hicie Tamagotchi śpiewał “Pić, jeść, spać”, jednak patrząc na wyniki badań eMarketera, powinniśmy dodać: konsumować. A precyzyjnie rzecz ujmując, konsumować cyfrowe media.

Wyśrubowany wynik, jaki wypracowali ankietowani w poprzednim roku, zaskoczył nawet rynkowych analityków. To o około 20 min dłużej niż wynosiła estymacja z pierwszego kwartału 2020 (7 godz. 31 min). Z analizy raportu dowiadujemy się również, że konsumpcja cyfrowych mediów stanowi dziś około 57,5% dziennego czasu, jaki w 2020 r. dorośli poświęcili na korzystanie z mediów w ogóle. A to jeszcze nie koniec. Szacuje się, że do końca przyszłego roku wskaźnik ten osiągnie wartość 60,2%.

– komentuje sytuację rynkową Michał Bąk.

Potwierdzają to dane Zenith Media, z których wynika, że kanał digital powoli pożera tradycyjne sposoby reklamy. W ubiegłym roku wydatki na cyfrową reklamę odpowiadały za ponad połowę ogólnych wydatków na reklamę (51%).

– tłumaczy współzałożyciel Founders.pl.

Kieszonkowa rewolucja

Eksperci odpowiedzialni za realizację badania, sprawdzili jakich narzędzi najczęściej używamy do konsumpcji cyfrowych mediów. Raczej nie jest zaskoczeniem, że smartfony odpowiadają za znaczną część “całkowitego czasu cyfrowego” dorosłych. Jak wynika z zebranych przez nich danych, średnia wartość tego wskaźnika po raz pierwszy przekroczyła 3 godziny w 2020 roku (3 godz. 13 min), co stanowi istotny wzrost w porównaniu z 2 godz. 45 min w 2019 roku.

Oczywiście nie zabrakło również prognoz na przyszłość. Okazuje się, że ten trend będzie trwał, choć jego siła nieco osłabnie. Dzienny czas cyfrowy dla dorosłych wydłuży się o kolejne 7 minut w 2021 roku (do 7 godz.57 min), a już w 2022 po raz pierwszy przekroczy 8 godzin (o dwie minuty).

– zauważa ekspert.

Aż chce się powiedzieć: Steve Jobs to Twoja wina! Kiedy w 2007 r., prezes Apple pokazał światu pierwszego iPhone'a, nieliczni spodziewali się, że to połączenie telefonu z laptopem się uda. Mało, że się udało, to jeszcze odniosło spektakularny sukces i zrewolucjonizowało życie nas wszystkich. Jednak ta liberalizacja w dostępie do informacji i możliwości generowania treści samodzielnie przez każdego z nas spowodowała, że nie tylko przywiązaliśmy się do sieci, ale także wyeksportowaliśmy tam ogrom informacji, co utrudnia poruszanie się w nim. Dlatego lekarstwem za cyfrową otyłość nie jest ograniczenie ilości czasu, jaki spędzamy w sieci, a segregacja i selekcja informacji, które tam trafiają. Pora, aby treści serwowane w internecie przestały być junk foodem, a stały się zdrową cyfrową dietą, która nie szkodzi, a pomaga.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Materiały prasowe
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj