Wstyd jest jedną z największych przeszkód w umawianiu się na wizytę do ginekologa. Przyznaje tak 7,6 miliona Polek! (59% respondentek[1].), a blisko 50% miało nawet silne poczucie wstydu. 25% ankietowanych przyznało, że wstydzi się momentu wejścia na fotel ginekologiczny, a 21%, że także podczas samego badania.

Reklama
Dominika Gwit w kampanii W kobiecym interesie / Materiały prasowe

- Wstyd to jedna z emocji najtrudniejszych w doświadczaniu. Każe nam myśleć o sobie „jestem zła/zły”, destrukcyjnie wpływa na nasze wewnętrzne przekonanie, że możemy coś zmienić i robić lepiej. Pojawia się, kiedy w naszej ocenie zrobiliśmy coś wbrew regułom życia społecznego. Aby pokonać wstyd należy przeanalizować sytuację, jaka wzbudza w nas wstyd, odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie reguły i normy złamałyśmy i czy rzeczywiście tak jest, zaakceptować własne słabości i niedoskonałości. Niezwykle często właśnie nagość traktujemy jako łamanie zasad współżycia społecznego, niepotrzebne eksponowanie własnej seksualności. Tymczasem w kontekście wizyty u lekarza nagość jest czymś naturalnym – tłumaczy dr Magdalena Nowicka, psycholog różnic indywidualnych z Uniwersytetu SWPS.

Co ciekawe, najtrudniejszy moment podczas wizyty u ginekologa to sytuacja, gdy lekarz mówi „Proszę się rozebrać” – aż 43% młodych kobiet odczuwa wtedy wstyd, w szerszej grupie wiekowej (do 65 lat) jest on relatywnie mniejszy – deklaruje go co trzecia (31%).

- Wstyd trzeba zostawić za drzwiami, a obawy rozwiać pytając lekarza. Od żadnej z nas nie oczekuje się przy pierwszej wizycie, że zgrabnie wskoczy na fotel ginekologiczny i będzie od razu super rozluźniona. Dopiero za którymś razem stanie się to bardziej naturalne, choć wielu z nas ten wstyd i dyskomfort będzie towarzyszył zawsze. Absolutnie nie znaczy to jednak, że mamy się dać mu obezwładnić i zrezygnować z regularnych badań. Wręcz przeciwnie – w dbaniu o moje zdrowie nic mnie nie powstrzyma, bo robię to nie tylko dla siebie, ale też dla mojego męża, moich bliskich. A jaka po takiej wizycie jestem z siebie zadowolona! – mówi Dominika Gwit-Dunaszewska, ambasadorka tegorocznej edycji kampanii „W kobiecym interesie”.

Dominika Gwit w kampanii W kobiecym interesie / Materiały prasowe

Jej słowa potwierdzają wspomniane badania: 51% kobiet po zakończeniu wizyty odczuwa spokój, a co trzecia (33%) – zadowolenie z siebie, więc warto!

II edycja kampanii i akcje pod hasłem „Rozbierz się i (z)badaj w kobiecym interesie”

Inspiracją dla kampanii „W kobiecym interesie” był raport Najwyższej Izby Kontroli pt. „Dostępność świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych na terenach wiejskich. Lata 2016-2017”[2], który wskazał na brak równego dostępu do ambulatoryjnych świadczeń ginekologiczno-położniczych na terenach gmin wiejskich i miejsko-wiejskich, m.in. województwa mazowieckiego. Inicjatorem kampanii jest Gedeon Richter Polska, firma specjalizująca się w ochronie zdrowia kobiet.

Reklama

Hasłem przewodnim II edycji kampanii jest „Rozbierz się i (z)badaj w kobiecym interesie”. Jej celem pozostaje zachęcenie kobiet do regularnych wizyt u ginekologa i edukacja nt. sposobów pokonywania społecznych i psychologicznych barier w odbywaniu regularnych kontroli zdrowotnych.

Podczas tegorocznej kampanii specjalny mobilny gabinet ginekologiczny odwiedzi 10 miejscowości zlokalizowanych w województwach małopolskim, śląskim i świętokrzyskim, gdzie w weekendy przeprowadzane będą bezpłatne konsultacje lekarzy ginekologów oraz bezpłatne badania USG i cytologia wraz z testem HPV.

[1] Badanie ilościowe (na próbie Polek N=1000 w wieku 16-65), badanie boosterowe (N=400 na reprezentatywnej próbie Polek w wieku 16-24 lat) oraz badanie jakościowe (pogłębione wywiady indywidualne (IDI), próba: 8 kobiet w wieku 18-22 lat (50%) i 23-26 lat (50%); mieszkające w Warszawie (50%) i Kielcach (50%)) przeprowadził na zlecenie Gedeon Richter instytut badawczy ARC Rynek i Opinia w marcu 2020 r.

[2] https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/wiejska-droga-do-ginekologa.html