Rząd Tajlandii podjął decyzję o zamknięciu wszystkich siłowni i klubów fitness w kraju. Z tego względu wielu trenerów stało się bezrobotnych. Na ciekawy pomysł wpadł Nattapong Panastien - właściciel siłowni z Chiang Mai. Przedsiębiorca zaczął prowadzić sklep z owocami, w którym zatrudnił swoich pracowników - trenerów fitness i instruktorów z siłowni. Sklep wyróżnia się tym, że pracują w nim skąpo ubrani sprzedawcy, którzy eksponują swoją muskulaturę. Sklep Bsamfruit robi furorę wśród klientów.

Reklama

- Ze względu na pandemię COVID-19 prowadzimy sklep zajmujący się sprzedażą owoców. To bardzo ciekawe wyzwanie, jeśli porównamy to do zarządzania siłownią. Przenieśliśmy się z siłowni i zaczęliśmy sprzedawać owoce durianu. Gdy otworzyliśmy nasz sklep, to zainteresowanie było bardzo duże. W pierwszych kilku dniach nastąpił prawdziwy boom - powiedział Nattapong Panastien. - Uważamy, że siłownia wydaje się zbyt nudna. Kiedy tu pracujesz i rozmawiasz z wieloma klientami, to musisz nauczyć się porozumiewać z różnymi ludźmi i radzić sobie z durianem. Większość naszych klientów wraca tu ponownie, gdy widzi umięśnionych mężczyzn. Prowadzenie takiego biznesu to nie tylko zabawa. Mamy plan długoterminowy. Nie zamierzamy działać jedynie w najbliższej przyszłości - stwierdził właściciel sklepu.