W polskich domach można odnieść wrażenie, że bycie samemu to jedna ze sfer, w którą wtrącać mogą się wszyscy. O trudnej sytuacji materialnej się nie mówi. O tym, że ktoś nie może mieć dzieci – absolutnie nie wypada rozmawiać. O rozwodzie szepcze się za plecami. Jeśli zaś chodzi o „zwykły” brak partnera – wszyscy wydają się specjalistami i każdy z rodziny rości sobie prawo do wywierania nacisku na osobę samotną. Babcia pyta przy stole, „czy już w końcu przedstawisz nam kawalera?”. Brat chichocze o odmiennej orientacji seksualnej siostry. Znajomi ciągle wspominają o kolejnych wspaniałych, przypadkowo również samotnych przyjaciołach. Ta presja na singli jest szczególnie mocna w Święta, nawet jeśli nie jest skierowana przeciwko nim. Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy pary okazują sobie publicznie wiele czułości, czas rodzinnego biesiadowania, czy w końcu czas wszechobecnych komedii romantycznych na ekranach kin.

- Ten czas jest dla singli dużo trudniejszych niż nawet Walentynki. Wtedy bowiem mogą przebierać w imprezach przygotowanych z myślą właśnie o nich. W Święta Polacy są z rodziną. Ponadto segment turystyczny nie oferuje w Polsce wyjazdów świątecznych dla singli, bo nie ma takich oczekiwań – mówi Przemysław Kamiński założyciel portalu StrefaSingla.pl – wydarzenia dla singli.  - Tak jak z roku na rok zwiększa się na portalu ilość ofert Sylwestrowych, tak ofert świątecznych mamy dokładnie zero. Polscy single są tradycjonalistami i mimo częstej niechęci, a nawet wrogości, rokrocznie wracają do swoich rodzinnych domów, w których nieraz muszą wysłuchiwać litanii żalów. Tylko w teledysku do przeboju George’a Michael’a „Last Christmas” widzimy młodych ludzi spędzających wspólnie święta w radosnej atmosferze „out of home” - tłumaczy.

Na pytanie, skąd bierze się presja społeczna i rodzinna na singli, z łatwością odpowiadają psychologowie. Według specjalistów, ma to swoje podłoże w naszej ogólnej wizji szczęścia. Niemal dla każdego z nas „szczęśliwy” oznacza „w związku”, z dziećmi, z domem i codziennymi kłopotami. Nieistotne, że w wielu przypadkach taka „rodzinna sielanka” wygląda tylko dobrze na zdjęciach. Ważne, że nie jest się samemu – bo samotność to coś, czego boimy się najbardziej. Według niektórych uczonych (warto tu przytoczyć chociażby piramidę potrzeb Maslowa), pragnienie bycia w związku i miłości to jedne z najsilniejszych potrzeb człowieka. Kiedy jesteśmy sami, czujemy nieustanny niepokój. Dążymy do zaspokojenia silnej potrzeby miłości. Widząc taki stan u drugiej osoby, chcemy jej pomóc. Stąd, przy łamaniu opłatkiem singiel wysłuchuje życzenia, które odnoszą się właśnie do sfery partnerstwa.

Dlaczego ośmielamy się w tej delikatnej kwestii bez ogródek doradzać i strofować? Jak podkreślają psychologowie, związki to coś, o czym „wszyscy wiedzą wszystko”. „Każdy” jest lub był w jakimś związku, więc zasada zawierania znajomości wydaje się dziecinnie prosta. W przypadku, gdy ktoś zmaga się z dość skomplikowanym problemem np. niepłodności, doradcy cichną. Brak wiedzy na ten temat nie pozwala im na zabieranie głosu. A związki? Banalne, proste związki? Przecież wystarczy tylko kogoś poznać, uśmiechnąć się i… już.
Sposób na Babcię i Ciocię, czyli jak radzić sobie z presją rodziny na singli? Zdanie singli i psychologów.

Świąteczną presję rodziny i znajomych na znalezienie kogoś odczuwają najmocniej kobiety. Aż 30% kobiet, które wzięły udział w sondzie w biurze matrymonialnym MyDwoje odczuwa tę presję bardzo mocno i jest ona czymś co bardzo im przeszkadza. Może wynikać to z faktu, że właśnie wobec samotnych kobiet ta presja jest wyjątkowo silna. Obecnie tylko 24% panów boleśnie odczuwa świąteczną presję rodziny. Co prawda określenie „stara panna” praktycznie już wyszło z języka, ale sądząc po wynikach sondy MyDwoje.pl to właśnie paniom bardziej daje się odczuć, że bycie samotną nie jest czymś pozytywnym wg otoczenia. 25% pań i 29% panów presja przeszkadza tylko trochę, ale stykają się z tym zjawiskiem. Na szczęście, prawie połowa bo 45% samotnych jest w temacie związków zostawiona w spokoju i problemu nie odczuwa w ogóle.

MyDwoje.pl zapytało także singli o skuteczne sposoby radzenia sobie z naciskami. Panowie wydają się tu bardziej cierpliwi, a panie bardziej zdystansowane. Na spokojnie sytuację wytłumaczy tylko 14% pań lecz aż 21% panów. Żartem odpowie 42% pań i 34% panów. Pozostałe sposoby radzenia sobie z presją bliskich mają wyrównane proporcje – 27% zarówno pań i panów uważa, że najlepiej docinki, komentarze i swatanie po prostu ignorować. Mocno i stanowczo przeciwko poruszaniu tego tematu protestuje 13% pań i panów. Tylko 2% panów uważa, że warto w takiej sytuacji zacząć spotykać się z kimkolwiek. Ani jednej kobiecie w badaniu nie odpowiada taki życiowy „kompromis”. Za to aż 3% pań i panów dla świętego spokoju skłamie, że z kimś się spotyka.

Psychologowie radzą też obrócić sprawę w żart lub na spokojnie wytłumaczyć dlaczego jesteśmy sami. Najgorszym możliwym rozwiązaniem jest spotykać się z kimkolwiek – byle „nie gadali”. I nawet, jeśli związek nie jest od początku ciekawy, to ciągłe porady ("daj spokój, nigdzie nie jest dobrze, to nie bajka") mogą sprawić, że w nim – na swoje nieszczęście, zostaniemy. Metodą skuteczną, choć niezbyt przyjemną, jest jasne przedstawienie sprawy. Jeśli ktoś, kto nas bardzo intensywnie, na siłę próbuje zapoznać z kimś dla nas nieciekawym albo zwyczajnie ciągle dokucza z powodu braku partnera, trzeba postawić sprawę jasno i spytać – "Czy ja wtrącam się w twoje sprawy? Doradzam ci, co zrobić, by twój mąż zaczął cię zauważać? Nie, i też sobie tego nie życzę". To dość ostre podejście, ale może w końcu postawi sprawę… jasno.

>>> ZOBACZ RÓWNIEŻ!