Parlamentarna Grupa Kobiet wybrała swoje prezydium oraz przyjęła wstępną deklarację - poinformowała w czwartek PAP przewodnicząca grupy Bożena Szydłowska.

Szydłowska poinformowała PAP, że na spotkaniu wybrano prezydium grupy, w skład którego wchodzą posłanki: Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska (SLD), Anna Grodzka (Ruch Palikota), Krystyna Ozga (PSL) oraz Beata Małecka-Libera (PO). Dodała, że na spotkaniu przyjęto także regulamin i deklarację grupy.

"Niestety mimo osobistych zaproszeń, posłanki PiS oraz Solidarnej Polski nie pojawiły się na spotkaniu. Postaramy się przekonać je naszym działaniem. Jeśli jednak nie dołączą, nie będzie problemu, dalej będziemy działać" - podkreśliła w rozmowie z PAP.

Anna Szydłowska (PiS), która należała do tej inicjatywy w poprzedniej kadencji Sejmu zapowiedziała w rozmowie z PAP, że nie zamierza angażować się działalność tego projektu. "Póki co nie wybieram się. Grupa przez cztery lata nic nie zrobiła" - powiedziała.

Również wiceszefowa klubu Solidarnej Polski Beata Kempa nie będzie uczestniczyć w pracach grupy. "Jestem trzecią kadencję w Sejmie i nie przypominam sobie, by inicjatywa ta działała skutecznie" - stwierdziła.

Szydłowska podkreśliła, że chciałaby, żeby inicjatywa ta działała ponad partyjnymi podziałami. "Chciałabym, żebyśmy wypracowały sukces, który będzie satysfakcjonował wszystkie kobiety" - zaznaczyła. Dodała, że w pracę grupy chce zaangażować samorządy oraz organizacje pozarządowe.

Według przewodniczącej grupa powinna poruszać wszystkie kwestie związane z kobietami m.in. kwestie dotyczące profilaktyki zdrowotnej kobiet w zakresie cytologii. "Ważne są też kwestie płacowe. Kobiety nawet, jeśli zasiadają na takich samych stanowiskach jak mężczyźni, to mają mniejsze zarobki" - podkreśliła. W ocenie Szydłowskiej grupa musi także pochylić się nad problemem dostępności żłobków i przedszkoli dla dzieci.

W poprzedniej kadencji Parlamentarna Grupa Kobiet liczyła ponad 50 osób. Większość z nich stanowiły parlamentarzystki PO. Aktualnie w Sejmie zasiada 110 posłanek, czyli o 4 proc. więcej niż w poprzedniej kadencji.

Najwięcej posłanek, bo aż 72 jest w klubie PO, w klubie PiS - 25. Trzeci w tym rankingu jest klub Ruchu Palikota, w którym jest pięć pań, a czwarty SLD, w którym są cztery posłanki. Po dwie posłanki mają w swoich szeregach kluby PSL oraz Solidarnej Polski.