Katarzyna Dowbor - dziennikarka
Pierwszy raz poczułam się dojrzała, kiedy urodziłam syna. A miałam wtedy 19 lat. To wówczas zrozumiałam, że jestem za kogoś odpowiedzialna i już do końca życia będę. Jeżeli chodzi o inną formę dojrzałości, kiedy poczułam, że nie muszę się ścigać i udowadniać wszystkim, że jestem dobra, ani sobie, że na coś dobrego zasługuję to … właściwie dopiero parę lat temu. Wiązało się to z dorastaniem mojej córki. Kiedy zaczęła artykułować swoje potrzeby, a główną z nich było przebywanie ze mną, dotarło do mnie, ze są ważniejsze rzeczy niż to, czy gdzieś tam wystąpiłam, czy zadzwonili do mnie z jakiegoś programu, czy nie. Ale ten dystans przychodzi z czasem. Trzeba porządnie dostać w kość od życia, „przejść swoje”, żeby nie denerwować się z powodu drobiazgów, nabrać luzu. Jeden nabiera go w wieku lat 30. a drugi później. Mnie się to później zdarzyło. Dziś jestem znacznie spokojniejsza niż kiedyś, nie boję się tak bardzo o przyszłość, żyję w poczucie zgody między sobą i światem.

Joanna Bartel - aktorka
Przechodziłam kilka progów dojrzałości. Pierwszy, gdy - jako dwudziestoparoletnia kobieta - wprowadziłam się do własnego mieszkania. Pamiętam jak się zdziwiłam, że wszystko w nim trzeba samej zrobić! Ale to było fajne. Drugi, kiedy zaczęłam pracować z Andrzejem Rosiewiczem co oznaczało dla prostolinijnej dziewczyny z małego miasta wejście do świata show-biznesu. To wtedy się dowiedziałam, że istnieją intrygi, oraz że jeśli ktoś coś do mnie mówi, to wcale nie znaczy że tak samo myśli. I próg ostatni, jakieś 8 lat temu, kiedy „wzięłam swój los w swoje ręce”, tj. zrozumiałam, że nie mogę całe życie działać tak, żeby wszyscy naokoło - rodzice, przyjaciele, koledzy - byli ze mnie zadowoleni, a ja najmniej. Kiedy dojrzałam do tego, żeby słuchać siebie, swojego wewnętrznego głosu i brać pod uwagę to czego ja chcę, z czym mnie będzie dobrze a nie tylko innym. Zmiany zaczęły się kiedy wyjechałam za granicę, gdzie długo nie pracowałam w zawodzie. Malowałam jakieś obrazki do galerii, ale to nie dawało mi takiej satysfakcji. Zdecydowałam się coś zmienić: zaczęłam występować dla Polonii, potem postanowiłam wrócić do kraju i zaczęłam tu grać. I wkrótce przyszła propozycja serialu „Święta wojna”, który mi przyniósł popularność. Odniosłam sukces po wieloletniej przerwie w życiu zawodowym, można powiedzieć, że odbiłam się od dna! Krzesimir Dębski tak to skomentował „Zobacz Joasiu, wyjechałaś, zostawiłaś pusty tron, potem wróciłaś i okazało się nikt ci go nie zajął.” Teraz się czuję spełniona, w zgodzie ze sobą i ze światem. Buduję własny dom, chociaż rodzina wcale tego nie chciała. Ale ja tego chcę.

Agnieszka Fitkau Perepeczko - aktorka
Taką prawdziwą dojrzałość osiągnęłam, kiedy wyjechałam na dłużej do Australii. Zrobiłam to 5 miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego. Bez znajomości języka, bez pieniędzy stanęłam na lotnisku w Melbourne, z poczuciem, że to na mnie spoczywa odpowiedzialność za to, jak ułożę sobie życie. Bo to ja sama podjęłam decyzję o wyjeździe, w ogóle nie bacząc na to, że rodzice rozpaczali, a mój mąż, Marek, akurat jeszcze nie był zdecydowany na emigrację. Wiedziałam, że tak powinniśmy zrobić. M. in. dlatego, że nie mieliśmy dobrych propozycji pracy i nic nie wskazywało, że ten stan się zmieni. Ale nie przypuszczałam, że w Australii spędzę 20 lat… Musiałam tam pokonać niezliczone trudności: od tych związanych z szukaniem zajęcia i adaptacją w nowym środowisku, po takie lęki, że nie umiem prowadzić po lewej stronie drogi. I tamten okres mojego życia stworzył mnie taką, jaką teraz jestem: spokojną, niezależną, dał mi ten fantastyczny wewnętrzny luz, który sprawia, że umiem smakować życie, cieszyć się chwilą. Dystans do życia sprzyja rozwijaniu umiejętności obserwacji. Bawię się nią, napawam, wreszcie po prostu lubię, ponieważ obserwowanie świata jest ciekawe. Umiem docenić przyjaciół i własny kraj. Nie denerwuje się, a praca jest dla mnie przyjemnością, fantastyczną adrenalina. Żyję dziś w zgodzie ze sobą i światem: jestem szczęśliwa, kiedy się budzę i w ogóle się nie martwię tym, co będzie jeśli „wypadnę” z serialu „M jak miłość”. Cieszę się, że mam w Australii pół pięknego domu i zawsze mogę tam wrócić. Czuję się też bardziej spełniona zawodowo. Musiałam na to czekać przeszło pół wieku, bo przecież jako młoda aktorka bardzo mało grałam.


Czy chcesz tego, czy nie, w twoim sercu pojawia się nieodparta tęsknota za wolnością, niezależnością i chęcią zmiany swojego dotychczasowego życia. Jeśli jej nie zauważysz albo sprzeciwisz się jej, twoje ciało zacznie chorować, poczujesz się nieszczęśliwa. Pamiętaj, że życie każdej z nas biegnie od znajdowania odzwierciedlenia i potwierdzenia własnej wartości w oczach innych, ważnych dla nas osób, do zwrócenia się do wnętrza, ku samej sobie. Właśnie od tego momentu wewnętrznego niepokoju, braku sił do zajmowania się problemami innych ludzi, pragnienia zajęcia się sobą, zaczyna się wewnętrzny proces wchodzenia w dojrzałość. Na początku bywa trudno, pojawiają się rozmaite lęki i niepokoje, bywa, że masz ochotę uciec, gdzie pieprz rośnie. A jeszcze na dodatek cały świat szepcze ci za plecami: „To menopauza, zacznij brać hormony, bo stajesz się nieznośna, twój czas młodości przemija bezpowrotnie”. Posłuchaj. Wkraczanie w fazę życia dojrzałej kobiety każda z nas przechodzi w innym momencie i w inny sposób. Mogę ci jedynie pomóc zrozumieć, co się z tobą dzieje. Do ciebie należy wybranie ścieżki, którą podążysz w kierunku dojrzałości.

Dojrzała kobieta:

1. Coraz bardziej zaczyna koncentrować się na własnej osobie. Jest tak bardzo zajęta tym, co się dzieje w jej duszy, że nie starcza jej energii na troszczenie się o innych. Kiedy stara się na siłę zmusić do czegoś, na co nie ma ochoty, opada z sił. Brak jej energii na zainteresowanie się kłopotami dzieci, zwłaszcza takimi, z którymi mogą sobie poradzić same. Nie chce już dłużej być matką dla swojego partnera. Czuje się tym zmęczona. Za to kiedy robi coś dla siebie, ożywa i czuje przypływ niespożytej energii.

2. Słucha intuicji i zaczyna wierzyć w swoją wewnętrzną mądrość. Powoli odkrywa i docenia swoją wartość i ważność. Przestaje tak bardzo liczyć się ze zdaniem innych. Realizuje swoje marzenia, na które do tej pory nie miała czasu. Wraca do spraw, które kiedyś porzuciła, bo inne rzeczy były ważniejsze. Pragnie odnaleźć w życiu miejsce tylko dla siebie, w którym poczuje się jak w domu. Nawet jeśli jest niewierząca, szuka kontaktu ze swoją duchowością, bo tylko wtedy ma szansę usłyszeć swój wewnętrzny głos.

3. Coraz częściej zdaje sobie sprawę z tego, czego tak naprawdę chce. Już nie przeżywa szalonych emocji, z którymi zmagała się w młodości. Do wielu spraw nabiera dystansu, by ułatwić sobie życie. Robi bilans i zdarza się, że zmienia je o 180 stopni. Nie zgadza się na bylejakość. Bardziej dojrzale traktuje pracę i związek z partnerem. Bywa, że zmienia pracę, a nawet zawód. Czasami decyduje się odejść od partnera albo do tej pory samotna, otwiera się na nową miłość. Nie chce już dłużej zawierać kompromisów z życiem, ponieważ szkoda jej na to czasu. Pragnie autentyczności. Zaczyna oddzielać ziarna od plew. Chce, by każda chwila miała sens.

4. Chce pozamykać niezałatwione sprawy. Spłaca kredyty, kończy mało znaczące znajomości, w relacjach potrafi być szczera do bólu. Szkoda jej czasu i energii na zajmowanie się przeszłością, bo wie, jak wiele ma jeszcze do zrobienia.

5. Zaczyna doceniać rolę prawdziwej przyjaźni i kobiecej solidarności. Wie, że w procesie poznawania samej siebie bardzo ważny jest kontakt z innymi kobietami. Razem łatwiej jest też uwolnić się od ról narzuconych przez społeczeństwo.

6. Próbuje odnajdywać nowe związki z własnym ciałem, duszą i umysłem. Z większą uwagą, ale też miłością i akceptacją przygląda się swojemu ciału. Zamiast liczyć nowe zmarszczki i siwe włosy, próbuje odnaleźć swój nowy wizerunek. Choć miewa okresy załamania, wie, że w głębi jej duszy tkwi siła, która nada nowy sens jej życiu. Wie też, że siłę tę miała w sobie przez cały czas, tylko naiwnie wierzyła, że szczęście i spełnienie mogą dać jej inni. Teraz ważna jest ona sama, a także to, w jaki sposób jest stanie zaakceptować siebie razem ze swoim cieniem (lękiem, chorobą czy widmem śmierci). Wie, że jej nadrzędnym celem jest odkrycie w sobie pierwotnej kobiecości niezależnej od młodości, urody, pozycji społecznej czy pełnionych ról.

7. Staje się waleczna, a czasami nawet agresywna. Budzi się w niej pierwiastek męski. Potrafi powiedzieć światu „nie”. Jest zdecydowana bronić siebie i swoich potrzeb. Bywa, że spotyka się z zarzutami i żądaniami: „Zacznij się leczyć, bo nie sposób z tobą wytrzymać”. Trudno się dziwić, skoro przez tyle lat była uległa i podporządkowana.

Wewnętrzna strażniczka
Psycholożki ewolucyjne zajmujące się sprawami dojrzałych kobiet, twierdzą, że głównym celem na drodze do dojrzałości jest obudzenie w sobie wewnętrznej strażniczki. Jeśli uda ci się to zrobić, znikną lęki i poczucie winy, a w to miejsce pojawi się poczucie wewnętrznego spokoju i zadowolenia. Choć nie zdajesz sobie z tego sprawy, zajęta pełnieniem tysiąca życiowych ról, od najmłodszych lat tęsknisz za swoją strażniczką, która pozwoli ci uwierzyć w siebie bez potrzeby oglądania się na innych. Bądź pewna, że prędzej czy później ją odnajdziesz, jeśli tylko usłyszysz siebie, swój wewnętrzny głos, swoje pragnienia.
1. Nigdy nie mów, że dla ciebie jest na coś za późno. Możesz wszystko, jeśli tylko chcesz.
2. Pogódź się z tym, że dojrzałość zwykle rozpoczyna się od przekonania się, czego nie chcesz, na co się nie zgadzasz. Dopiero potem odkrywasz, czego chcesz. 3. Zaakceptuj swoje huśtawki nastrojów, nie bój się dziwnych snów czy podszeptów intuicji. To właśnie w ten sposób budzi się twoja wewnętrzna strażniczka.
4. Nie bój się swojej potrzeby samotności. Nie stajesz się dziwaczką czy staruszką, po prostu potrzebujesz czasu i okazji, by wsłuchać się w samą siebie.
5. Opracuj codzienne rytuały, które pozwolą ci uporządkować dzień. Możesz ćwiczyć jogę albo medytować. Znajdź coś, co będzie najlepsze dla ciebie.
6. Zrób listę spraw, obowiązków, a także ludzi, których nie chcesz już w swoim życiu. Proces opróżniania to początek przyjmowania nowych wartości. Możesz zacząć od porządków w szafie. Stajesz się nową kobietą, może masz ochotę na nowy image?
7. Zrewiduj swój stosunek do materii. Czy chcesz dalej żyć po to, by pracować? Czy wolisz pracować, żeby żyć? Jeśli zrezygnujesz z niezdrowego apetytu, możesz mieć więcej czasu dla siebie.
8. Spróbuj odnaleźć w sobie spokój i harmonię. To wcale nie jest trudne. Wystarczy poświcić sobie trochę więcej czasu i uwagi.
9. Jeśli masz wrażenie, że twoje hormony za bardzo szaleją i trudno ci z tym żyć, odwiedź zaufanego ginekologa. Bywa, że na długo przed menopauzą kobiety czują się gorzej niż w trakcie. Badania hormonalne i ewentualna suplementacja mogą poprawić jakość twojego życia.
10. Pamiętaj, że dojrzałość nie jest jednoznaczna ze starością. W kulturach rdzennych mieszkańców Ameryki panuje kult dojrzałej kobiety. Taka kobieta jest tą, która wie.

Oprac. na podst. "Olivii"