Pojawiło się zapotrzebowanie na osoby, które znają tajniki podrywu. Po to, aby zmienić nieśmiałych, lękliwych mężczyzn w pewnych siebie, atrakcyjnych uwodzicieli.

Doradca randkowy ma być mentorem, który wprowadzi w arkana stosunków damsko-męskich. Pokaże, jak zaczynać znajomość, jak prowadzić rozmowę, czym wzbudzić zainteresowanie płci przeciwnej. Zachęci do nawiązywania kontaktów, pokonywania wewnętrznych barier. Poprawi, gdy popełni się błąd czy towarzyską gafę. Nic dziwnego, że do takiej wewnętrznej przemiany chętnych jest wielu. A najlepsi doradcy zaczynają być doceniani.

Szkolenie z uwodzenia

Aby zostać doradcą randkowym, wystarczy odpowiedni kurs. No i oczywiście bogate doświadczenie. W uwodzeniu, oczywiście. Podstawą jest jednak szkolenie. Polscy doradcy od tego zazwyczaj zaczynają. Andrzej Bajko (Andy), założyciel Akademii Umysłu, ma wieloletnie doświadczenie trenerskie. Uczestniczył w wielu szkoleniach, zdobył certyfikat z zakresu NLP, czyli neurolingwistycznego programowania, techniki nabierania wiary w siebie. Na pomysł, aby uczyć uwodzenia, wpadł po obejrzeniu amerykańskiego filmu "Hitch" z Willem Smithem w roli głównej, który zarabia na życie, pomagając zakompleksionym mężczyznom zdobyć wyśnione kobiety. "Mam nawet ksywkę "polski Hitch" - śmieje się Andrzej. -"Prowadzę szkolenia grupowe i indywidualne dla mężczyzn. Większość z nich ma problem w komunikacji z kobietami. Boją się do nich podchodzić i nie wiedzą, o czym rozmawiać" - mówi Andy.

Ćwiczyć do skutku

Od szkoleń zaczynali też trenerzy z grupy Warsaw Lair - Solid i Adept. Chcieli doskonalić się w technice uwodzenia. Szlify pobierali u zagranicznych uwodzicieli. Potem poszli krok dalej, zaczęli uczyć innych. Na początku znajomych, za darmo. Wyczuli jednak, że jest coś na rzeczy. Zainteresowanie tematem przerosło ich oczekiwania. Teraz zajmują się tym zawodowo.
"Prowadzimy szkolenia pod kątem uwodzenia kobiet, tworzenia w sobie tożsamości uwodzicielskiej. Mamy patent na skuteczność. Nie ma takiego mężczyzny, z którym nie dałoby się nic zrobić" - przekonują. To samo mówi Andy z Akademii Umysłu. - "Postęp jest zawsze widoczny. Jednak to od kursantów zależy, ile się nauczą. Muszą nie tylko przyswoić wiedzę, ale ją stosować i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć" - przekonuje.
Wielu mężczyzn na szkolenia przychodzi w konkretnym celu. Chcą znaleźć jedną wyśnioną księżniczkę albo zdobywać rzesze kobiet czy też zmienić coś w swoim związku, rozpalić go na nowo.
Niektórzy zapisują się z czystej ciekawości. Być może po to, by przekonać się, czy uwodzenia rzeczywiście można się nauczyć.

Narzędzia, nie gotowiec

Szkolenia odbywają się albo w grupach, albo indywidualnie. Trwają zazwyczaj 3 - 4 dni. Dodajmy: ciężkich dni. Kursanci muszą ostro pracować i ćwiczyć, aby przyswoić sobie przekazywaną wiedzę. "Szkolenie zaczynamy od części teoretycznej, która jest fundamentem dalszych działań. Wykładamy wiedzę według planu szkoleniowego ułożonego dla konkretnej grupy. Wieczorem jest część praktyczna na mieście i w klubach" - opowiada Solid. - "Każdemu uczestnikowi poświęcamy tyle czasu, aby osiągnął założone cele. Dajemy mu drogę, zestaw umiejętności towarzyskich, dzięki którym będzie poruszał się płynniej wśród płci przeciwnej, będzie umiał zachować się właściwie w konkretnych sytuacjach" - wylicza Adept. - "Doradzamy na przykład, aby mężczyźni mówili więcej o sobie, o tym, co czują. Aby w rozmowie pokazywali emocje, pokazywali zainteresowania osobowością, przyciągali seksualnie. Próbowali zafascynować kobietę swoim życiem, swoim hobby. To proste. Wystarczy zaprosić ją do swego świata, pokazać, jak żyjemy. Zarazić entuzjazmem do życia" - dodaje.

Nauka kosztuje

Efekty? Gdy tylko kursant okazuje się być pojętnym uczniem, staje się pewnym siebie, swojej atrakcyjności Don Juanem. Zmienia się jego postrzeganie świata, sposób postrzegania rzeczywistości. Nabiera towarzyskiej ogłady. Nie boi się zawierać nowych znajomości, podchodzić do kobiet (niezależnie, czy w centrum handlowym, czy po niedzielnej mszy). Jest otwarty i uwodzicielski. Subtelny. "Żaden z naszych podopiecznych nigdy nie dostał w twarz od dziewczyny. Wiele osób robi błąd, podrywa w sposób wulgarny, nachalny. My uczymy kursantów, jak uwodzić z gracją" - przekonuje Adept.
Za takie lekcje uwodzenia trenerzy każą sobie płacić, i to niemało. Cena kilkudniowego kursu grupowego waha się między tysiącem a 2,5 tys. zł. Za opiekę indywidualną trzeba zapłacić więcej - nawet 4 tys. zł. Czy to dużo? Trenerzy przekonują, że nie. "Czy ktoś, kto zyska moc przyciągania do siebie każdej kobiety, o której zamarzy, nie wydałby na to nawet 15 tysięcy?" - pyta retorycznie Adept.
Klienci przyjeżdżają i z miast, i ze wsi. Niektórzy z wypchanym portfelem, inni z wyliczoną sumą, którą zbierali przez wiele miesięcy. - "Nasi kursanci to ludzie z różnych półek. Przyjedzie do nas i górnik, i profesor z wyższej uczelni" - tłumaczy Adept. Rozpiętość wiekowa też jest różna. Naukę uwodzenia chcą pobierać i 14-latkowie, i 60-latkowie. Szkolenia odbywają się w kilku miastach w Polsce, m.in. we Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku, Warszawie, najczęściej w weekendy.

Ukrywają się

Często kursanci nie przyznają się do tego, że ukończyli kurs uwodzenia. Bo w polskim społeczeństwie uwodzenie to wciąż temat tabu. "Żyjemy w kraju o głęboko zakorzenionych tradycjach religijnych. Słowo "uwodzenie" źle się kojarzy. "Randka" czy "flirt" nie mają już takiego negatywnego zabarwienia" - zaznacza Andy. To samo twierdzi Adept z Warsaw Lair. "Uwodzenie często kojarzy się z wykorzystaniem. Stereotyp jest taki, że mężczyzna chce uwieść kobietę, wykorzystać ją, a potem porzucić. A to nie jest prawdą. My uczymy, jak z uwodzenia zrobić sztukę. Nie proponujemy taniego podrywu" - mówi Adept.
Także niektórzy trenerzy działają anonimowo, posługując się pseudonimami. "Nie ujawniamy nazwisk, bo mamy swoje życie, cenimy prywatność" - tłumaczy Solid. Jednak kursy uwodzenia nie są jedynym źródłem ich dochodu. - "W Polsce z tego, na razie, nie da się jeszcze żyć" - podsumowuje Solid.

Panie też uwodzą

Kursy uwodzenia to zabawa nie tylko dla mężczyzn. Są także trenerki, które uczą kobiety, jak uwodzić facetów. Ewa Sobol i Monika Kilkus z Akademii Uwodzenia z Wrocławia prowadzą ekskluzywne szkolenia dla kobiet. Uczą, jak być pewną siebie, pełną namiętności, emanującą seksapilem, przyciągającą mężczyzn, przekonaną o własnej atrakcyjności. "Przychodzą do nas przede wszystkim młode dziewczyny. Często samotne, szukające drugiej połówki. Ale również panie będące w związkach, które chcą poprawić relacje z partnerem" - tłumaczy Ewa Sobol. - "W trakcie kursu uczymy, jak budować swoją osobowość, nabierać pewności siebie. Pokazujemy, jak wyrażać uczucia, m.in. przez mowę ciała. Zmieniamy wnętrze kobiety" - opowiada.
Szkolenia z uwodzenia dla pań chcą także robić Andy (w przyszłym roku), Solid i Adept. "Prowadzimy eksperymentalnie jedną kobietę. Trzy następne czekają w kolejce. Może coś się z tego rozwinie?" - uśmiecha się Adept.

Zwierają szeregi

Trenerzy uwodzenia nie poprzestają na kursach czy szkoleniach. Organizują także spotkania będące okazją do wymiany doświadczeń. Niedawno w Warszawie odbył się pierwszy Ogólnopolski Szczyt Uwodzicieli "POSU 2007". Przez trzy dni odbywały się wykłady i lekcje praktyczne, w tym z zaproszonymi gwiazdami - trenerami RMSU - Rosyjskiej Metody Skutecznego Uwodzenia. Wśród tematów poruszanych przez prelegentów znalazły się m.in. "Jak zmienić się w faceta z jajami, który siedzi i pachnie, a kobiety same przychodzą", "Uwodzenie na parkiecie", "Od naturala do konesera", "Hipnotyczne kreowanie atrakcyjności" czy "Nirwana Tantra - czyli kwintesencja uwodzenia - niezwykłe możliwości, mnóstwo rozkoszy oraz długotrwałe szczęśliwe związki".