Po chwili rozmowy w drzwiach zaprosił mnie do siebie na kolację. Powiedziałam mu, że owszem i że chętnie, ale kolację to muszę sobie przynieść własną. Zdziwił się strasznie, że tak restrykcyjnie przestrzegam diety. Gdy siedziałam już u niego przy stole z moim wcześniej przygotowanym leczo, zaczął wypytywać o dietę.
- A właściwie to czemu się odchudzasz? - wypalił. Zbaraniałam. Czy to nie oczywiste???!!! Jak można pytać o to kogoś, kto waży ponad 100 kg???!!! Takiej wagi nie da się ukryć, żebym się nie wiem jak starała. A on stał tam i naprawdę czekał na moją odpowiedź. Dlaczego ja się odchudzam? Bo… kupowanie t-shirtów w dziale męskim jest upokarzające? Bo jak na siebie patrzę w samej bieliźnie, chce mi się płakać? Bo nikt mnie nie kocha???!!!! Bo słyszę codziennie głupie żarty na temat mojego wyglądu? Bo nikt mnie nie chce na okładkę "Elle"???!!!
Oczywiście żadnej z tych cisnących się na usta odpowiedzi nie mogłam wyartykułować na głos. Więc przebąknęłam tylko coś o lepszym samopoczuciu.
Do tej pory wydawało mi się jasne jak słońce, że warto się odchudzać, gdy ma się tu i ówdzie sporo za dużo. Żeby być piękną, bogatą i szczęśliwą (i żeby faceci chcieli się z Tobą umawiać na randki) trzeba mieć jakieś 170 cm wzrostu i ważyć 50 kg. Inaczej Twoje życie składa się z jedzenia, picia, pracowania i spania. W pojedynkę!
Wszyscy do tej pory twierdzili, że odchudzanie to najrozsądniejsza rzecz, jaką mogłam zrobić. Nikt się w ogóle nie zastanawiał nad sensem mojego odchudzania. Dopiero on się nad tym zastanowił. Nawet nie! On się z miejsca zdziwił… Jakoś mnie to wybiło z rytmu i straciłam dobry humor.

P.S. Leczo za to było pyszne. Wrzucam przepis i polecam:)
1 mała pierś z kurczaka (80g) gotowana i krojona w kostkę + ½ zielonej papryki krojonej w paski + 1 cebula krojona w paski + 6 pieczarek krojonych w ćwiartki + mała buteleczka soku pomidorowego + łyżeczka oliwy

www.lifetech.pl www.gymnasion.pl www.celebrity.com.pl www.genesisclinic.pl