Pałaszuję chude mięska, rybki i serki wiejskie i naprawdę zaczynam wierzyć, że mi smakują. Tak naprawdę do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Nie to żebym była z natury pesymistką, ale tak to już jakoś zawsze jest, że nie może być dobrze! Jak zaczynam się nakręcać, że oto zaczął się najbardziej zajebisty okres w moim życiu, bo jedynym zmartwieniem będzie znalezienie w sklepie sukienki w rozmiarze „S” w odpowiednim kolorze, to wtedy przytrafia mi się coś nie fajnego. Właśnie si dowiedziałam, że moja mama jest ciężko chora… Nic mnie tak nie wytrąca z równowagi jak choroby najbliższych. Wzięłabym sobie z powrotem każdy mój wypocony kilogram, gdyby dzięki temu mama wyzdrowiała!

Lubię piątki i weekendy, ale są dla mnie zdecydowanie za krótkie. Nie wiadomo kiedy przychodzi poniedziałek i człowiek znów ma przed sobą cały długi tydzień… Czyli aż 5 dni roboczych do następnego weekendu. Jak rano dzwoni mi budzik, to mam ochotę cisnąć nim w ścianę. Wlokę się do kuchni i robię śniadanie z zamkniętymi oczami. Po drodze potykam się o wszystko, o co tylko można. Wiecie co jest najgorsze? Jak się okazuje, że nie mam w szafie nic uprasowanego!!! Boże… dlaczego życie jest takie ciężkie????!!!!!!!! Żeby poprawić sobie humor i zrelaksować się w piątek po pracy znów pobiegłam na basen. Jeszcze nie wyglądam rewelacyjnie w kostiumie kąpielowym, wciąż intensywnie nad tym pracuję, ale uwielbiam pływanie. W wodzie odprężam się na całego. Zawsze żałuję, że to nie morze śródziemne, ale nie można mieć wszystkiego. Poza tym nad morzem na pewno nie ma tak fantastycznych zjeżdżalni jak te na basenie!