Dziennik Gazeta Prawana logo

Testujemy kosmetyki Kingi Rusin!

1 kwietnia 2009, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Testujemy kosmetyki Kingi Rusin!
Inne
Kosmetyki Pat&Rub sygnowane są nazwiskiem Kingi Rusin. Już samo to powinno zapewnić im sukces, ale my - jak zwykle - byłyśmy podejrzliwe. Postanowiłyśmy poddać te wszystkie bardzo ładnie wyglądające specyfiki ostrej ocenie. Oto wyniki naszego testu.
fr_rewi_maslo_do_ci_180170a_1296854.jpg
fr_olejek_rozswietl_180167a_1296771.jpg
Testowałyśmy kosmetyki Kingi Rusin
fr_rewi_balsam_do_c_180169a_1296828.jpg
fr_rewi_olejek_do_c_180171a_1296885.jpg
fr_rewi_scrub_cukro_180172a_1296910.jpg

Co nas uderzyło w pierwszym momencie, gdy pod biurkiem jednej z koleżanek wylądował karton z różnymi kosmetykami? Wydobywał się ze środka i wiele obiecywał. Przez tydzień smarowałyśmy się, wlewałyśmy do kąpieli, wcierałyśmy w nasze zmęczone zimą ciała kosmetyki Pat & Rub.

1. Zapach, konsystencję produktu

2. Opakowanie, jego estetykę i aspekt praktyczny

3. Łatwość nakładania produktu na ciało lub aplikowania do kąpieli/prysznica

4. Czy produkt spełnił obietnicę producenta?

Dzisiaj przedstawiamy wyniki naszych dociekań w kategorii

Co prawda początkowo, po wysmarowaniu całego ciała, silny zapach (kokos i trawa cytrynowa) niemal nie pozwala usnąć, ale już za drugim podejściem wręcz magnetyzuje! Masło ma świetną, gładką konsystencję, nie jest zbyt tłuste, dzięki czemu rewelacyjnie się wchłania i nie pozostawia na skórze nalotu. Daje poczucie komfortu. Zgodnie z obietnicami producenta doskonale nawilża i uelastycznia. Opakowanie jest łatwe w użyciu i duże, a masło jest bardzo wydajne.

: Bardzo wygodne, estetyczne i stabilne opakowanie ze szkła, więc można je poddać recyklingowi, co jest bardzo istotne. Podczas używania olejek nie wylewa się, nie kapie z dozownika, a nakładka zapobiega jego wysychaniu. Zapach powinien być cytrynowo-kokosowy, jednak czuć wyłącznie cytrynę, która zamiast świeży owoc, przypomina nieco syntetyczny olejek do kominków… Zapach jest zdecydowanie za intensywny. Konsystencja olejku jest dobra i nakłada się go wygodnie, nie klei się i ładnie rozsmarowuje się na skórze.

Opakowanie jest estetyczne, bardzo prosta szklana butelka okazuje się praktyczna w użyciu. Zapach olejku jest niezbyt intensywny, nie koliduje z zapachem perfum. Łatwo się rozprowadza, wchłania się przez kilka minut, rozświetlające cząsteczki równomiernie rozprowadzają się na skórze. Obietnice producenta zostały zatem spełnione. Dobrze nawilża, lśniące drobinki utrzymują się na skórze przez wiele godzin.

Do opakowania olejku nie ma żadnych zastrzeżeń. Jest estetyczne, wykonane z dobrej jakości tworzywa. Olejek doskonale się nakłada i szybko wchłania. Jednak właśnie z tego względu nie nadaje się do masażu. Fantastycznie nawilża skórę, która jest gładka dość długo po aplikacji. Jego silny zapach utrzymuje się krócej i jest mniej drażniący, niż w przypadku pozostałych testowanych kosmetyków.

Bardzo ładnie wygląda już samo opakowanie - w przyjemnych dla oka żółto-zielonych barwach. Balsam ma też przyjemną, lekką konsystencję przez co dobrze się rozprowadza i wchłania, nie pozostawiając smug ani tłustej powłoki. Niestety tutaj kończą się jego plusy, a zaczynają minusy. Pierwszym z nich jest zapach, intensywnie cytrusowy, który niestety z każdą godziną "noszenia" go na skórze staje się wręcz gorzki dla nozdrzy. Drugim minusem jest jego wydajność, przy codziennym używaniu opakowanie balsamu starcza tylko na dwa tygodnie. Szkoda, bo balsam rzeczywiście nawilża i wygładza tak, jak obiecywał producent.

Balsam jest lekki, a jednocześnie nieźle nawilża, pozostawiając na skórze ochronną, ale nie lepką, aksamitną kojącą warstwę. Nie sposób również przylepić się do opakowania - a to dzięki wygodnemu dozownikowi, który zabezpiecza przed rozlaniem połowy zawartości opakowania - co w przypadku tzw. dwóch lewych rąk jest niezaprzeczalną zaletą. Wątpliwości budzi zapach - jest bardzo intensywny. Ale uwaga: po krótkim czasie działa orzeźwiająco!
Scrub ma duże opakowanie, dzięki czemu już sam wygląd zachęca do sięgnięcia po niego w czasie kąpieli. Niestety, scrub jest dość suchy, przez co trudno wymasować nim ciało (osypuje się do wody), a co gorsza po jego zastosowaniu na skórze pozostaje gruba warstwa tłustego filmu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj