Eva Uhlin była śliczną blond nastolatką ze Szwecji. Do czasu zażycia jednej feralnej tabletki paracetamolu. Skóra jej twarzy zaczęła nabierać czarnego koloru, a na koniec odpadła. Przyczyną była rzadka reakcja alergiczna, która dopada jednego na milion konsumentów tego najpopularniejszego na świecie leku.

„Czułam się, jakby coś pełzało pod moją skórą. Byłam w kompletnym szoku – to było jak scena z jakiegoś horroru” – wspomina Uhlin. Efektem takiej reakcji - zwanej martwicą toksyczno-rozpływną naskórka lub zespołem Lyella - były bąble, oparzenia i strupy. Na skutek choroby odpadły także partie jej klatki piersiowej, ramion, pleców i żołądka.

>>> czytaj dalej


TO MOŻE PRZYDARZYĆ SIĘ KAŻDEMU

Wszystko zaczęło się na wakacjach, gdy jako 15-latka zażyła lek z powodu przeziębienia. Następnego dnia obudziła się cała w strupach, które pokrywały coraz większą część jej ciała. „Nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Wcześniej wielokrotnie brałam paracetamol” – wspomina.

Rzadką reakcję spowodowała kombinacja działania leku i wirusa. Powrót do normalnego wyglądu kosztował ją kilka lat leczenia. I choć nigdy nie zwątpiła, że może wyzdrowieć i odzyskać urodę, długo wstydziła się pokazać wśród ludzi. Dziś wygląda już dobrze, ale nadal musi regularnie aplikować sobie krople do oczu i jest ponadprzeciętnie wrażliwa na światło.

"Takie dolegliwości są bardzo rzadkie – dotykają jedną osobę na milion" - mówi professor Folke Sjoeberg, jeden z lekarzy opiekujących się Uhlin. Specjalista dodaje, że cieszy się, że 19-letnia Szwedka tak dobrze wszystko to zniosła, bo zespół Lyella zabija 40 proc. chorych.

Jak wyjaśnia Rebecca Freeman z Brytyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów, choroba ta może przydarzyć się każdemu, we wszystkich grupach wiekowych, jednak nieco bardziej narażone są na nią osoby starsze i kobiety.