O doświadczeniach z przeszłości Pamela Anderson opowiedziała w Cannes, gdzie działalność swą zainaugurowała jej fundacja.

- Myślę, że nadszedł czas, by wyjawić część bolesnych dla mnie wspomnień - przyznała gwiazda "Słonecznego Patrolu". Choć dodała, że po raz kolejny wystawia się na strzał i na zarzut zbytniej otwartości czy epatowania własnym nieszczęściem. 

Mimo to 46-letnia dziś Pamela Anderson zdecydowała się powiedzieć o tym, co przez lata nosiła w sobie jako traumę z przeszłości. Aktorka wyznała, że do molestowania dochodziło w jej rodzinnym domu, a dopuściła się go jej opiekunka. Dramat trwał przez cztery lata.

Gdy zaś miała 12 lat, została zgwałcona przez 25-letniego mężczyznę, starszego brata chłopaka swojej koleżanki. Ale na tym nie aktorka skończyła swej opowieści. Wkrótce potem jej chłopak miał zaaranżować sytuację, która skończyła się zbiorowym gwałtem. Ofiarą była ona - sprawcą jej chłopak i jego sześciu kolegów.

Pamela Anderson wiele mówiła również o trudnym dzieciństwie - z ojcem alkoholikiem i matką, która, by związać koniec z końcem, pracowała na dwóch etatach. Jak dodała, ukojeniem była dla niej miłość do zwierząt, które traktowała jak jedynych prawdziwych przyjaciół.

Fundacja, której Pamela Anderson użyczyła swoje imię, ma się zajmować obroną praw człowieka, praw zwierząt oraz ochroną środowiska.