Partner Anny Muchy nie może spędzać z rodziną tyle czasu, ile by chciał. Nowa praca wymaga od niego ciągłych podróży. Ania Mucha jest zwolenniczką partnerskich związków. Ale gdy urodziła córeczkę Stefanię to na nią spadła większość domowych obowiązków – donosi „Fakt”.

Jej życiowy parter Marcel Sora mimo szczerych chęci nie ma zbyt wiele czasu ani na gotowanie ani na zajmowanie się dzieckiem.
Od niedawna pracuje dla nowej stacji i ma tam dużo zawodowych wyzwań, które wiążą się z częstymi wyjazdami. - Marcel dużo teraz podróżuje po całym kraju. Ale nie narzeka, bardzo chce się wykazać. Zaciska więc zęby, choć bardzo tęskni zarówno za Anią, jak i za malutką Stefanią - mówi „Faktowi” znajoma Muchy. Ale nawet daleko od domu Sora jest w ciągłym kontakcie z rodziną. - Często dzwoni do Ani i dopytuje się, co robią jego ukochane kobiety. Śle też mnóstwo SMS-ów - opowiada znajoma aktorki.

Mucha bardzo wspiera ukochanego i choć wolałaby mieć Marcela zawsze przy sobie, cieszy się, że on realizuje się w pracy. Dla niej również zawodowe spełnienie jest bardzo ważne, choć teraz opieka nad córeczką pochłania ją bez reszty. Mucha jest na urlopie macierzyńskim dopiero od półtora miesiąca, a już dostaje propozycje pracy. - Ania dała sobie czas do wiosny. Wychodzi z założenia, że każdej świeżo upieczonej mamie należy się spokojny czas z dzieckiem - tłumaczy „Faktowi” przyjaciel Muchy. Dlatego aktorka nie chce przedwcześnie przerywać urlopu macierzyńskiego. Wróci do pracy, gdy zarówno ona, jak i Stefania będą na to gotowe.

>>> Czytaj także: Polska aktorka gotowa do porodu