W rok po katastrofie smoleńskiej córka tragicznie zmarłej pary prezydenckiej, Marta Kaczyńska, zdecydowała się opowiedzieć magazynowi VIVA! o tym, co dzieje się teraz w jej życiu i jak trudno przychodzi jej pogodzenie się ze stratą ukochanych rodziców.

- Poczułam się, jakby mnie nie było, jakby i moje życie się skończyło. Ten sobotni poranek przewrócił moje życie. Jakby część mnie została mi wyrwana, mocno, z całej siły. Zawsze wyobrażałam sobie, jak to będzie, gdy Rodzice będą starsi, a ja będę się nimi opiekować - mówi Marta Kaczyńska, wspominając 10 kwietnia 2010 roku.

W rozmowie z dziennikarzem tłumaczy też, dlaczego zdecydowała się pisać blog. - Przypadkiem trafiłam w telewizji na materiał na mój temat. Poczułam się jak w filmie, w którym aktorka gra moją rolę. Chciałam wydać oświadczenie, lecz zaprzyjaźniony dziennikarz zaproponował mi udostępnienie swojego portalu i pisanie bloga - wyjaśnia. - Przykro mi było, gdy czytałam potem, że mój blog to wymysł na potrzeby kampanii wyborczej, że z pewnością nie piszę go sama (...). A ja pisałam to, co myślę, co wydawało mi się ważne - dodaje Marta Kaczyńska.

Przy okazji córka byłego tragicznie zmarłego prezydenta stanowczo zaprzecza, jakoby miała zamiar wiązać się z polityką. - Na pewno nie teraz. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, co będę chciała robić za 5, 10 lat - stwierdza.

Co ciekawe: w rozmowie ani razu nie zostaje poruszony wątek męża Marty Kaczyńskiej, Marcina Dubienieckiego.