Dziennik Gazeta Prawana logo

Oto, jak gwiazdy spędziły święta

29 grudnia 2008, 13:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jennifer Aniston zjadła świąteczną kolację z rodziną swojej przyjaciółki Courtney Cox, Nicole Kidman z mężem i córeczką bawili się w Nashville, amerykańskiej stolicy country, a Gwen Stefani uczyła swojego synka jeździć na wrotkach w Los Angeles.

Jennifer Aniston nie ma dobrych kontaktów z rodziną, z przyjacielem Johnem Meyerem też nie udało jej się umówić na święta, więc do tradycyjnego świątecznego obiadu zasiadła ze swoją wieloletnią przyjaciółką z planu serialu "Przyjaciele", Courtney Cox. Aktorka wraz z mężem, Davidem Arquette, i ich córeczką, 4-letnią Coco, zaprosili Jen do Mastro's Steakhouse w Beverly Hills. Jennifer przyszła ubrana w elegancką czerń, uśmiechnięta od ucha do ucha. Cały czas plotkowała z Courtney i przekomarzała się z Coco. W swojej ulubionej knajpie Aniston zwykle jada stek, ale teraz zamówiła stosowną do okazji rybę - solę z warzywami na parze. Podczas kolacji przy świecach towarzystwo słuchało starych świątecznych piosenek Franka Sinatry.

Gdy Aniston spędzała wieczór w towarzystwie najbliższy przyjaciół, Nicole Kidman uczciła pierwsze święta ze swoją córką, 5-miesięczną Sunday Rose, w domu w Nashville. Właściwie w dwóch domach, bo razem z mężem kursowali między tym w centrum miasta a drugim, na przedmieściach. Kidman po intensywnej promocji filmu "Australia" wreszcie ma czas dla maleńkiej córeczki. Oprócz masy pocałunków i uścisków, przygotowała dla niej małą niespodziankę i kupiła jej zabawkę - żółwia. Nicole i Keith nie opuszczali córki przez kilka dni. Raz tylko zrobili mały wypad na lunch we dwoje do Bread & Company, ich ulubionego baru, na sałatkę i sandwicza. Ubrani w jeansy i swetry świetnie się bawili, żartując i zaśmiewając się w zatłoczonym bistro.

Rodzinne święta spędziła też Gwen Stefani. Piosenkarka z partnerem Gavinem Rossadalem zabrali swoje starsze dziecko na naukę jazdy na starodawnych wrotkach w Glendale, w Los Angeles. Świadkowie byli zachwyceni rodzinną scenką. Mały Kingston pomimo, że się starał, cały czas kursował pomiędzy nogawkami rodziców, a nogi rozjeżdżały mu się na wszystkie strony. Tego samego dnia, kilka godzin później, cała rodzina, już razem z niedawno narodzoną Zumą, pojawiła się na nabożeństwie w kościele St. Charles Borromeo, w LA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj