Dziennik Gazeta Prawana logo

Fatalne Boże Narodzenie

5 listopada 2007, 23:13
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Najtrudniej wyleczyć się z nieszczęśliwej pierwszej miłości. Jeśli się okaże, że wyznania były nieszczere, trudno potem uwierzyć w prawdziwość uczuć. Dlaczego zaufanie komuś jest takie ciężkie...? - pyta ofiara czułych słówek. Dagmara - kobieta wykorzystana przez zagubionego mężczyznę - nie traci jednak nadziei....

To było 3 lata temu i do tej pory czuję chłód tamtych zimowych dni...
Paweł był starszy ode mnie o 3 lata. Ja wtedy byłam na rozdrożu. Skończyłam liceum i zastanawiałam się, co dalej robić. Pojawił się przez przypadek. To było takie zwykłe spotkanie, na ulicy. Szedł razem z moim znajomym, który nas przedstawił i tak się zaczęło.

Najpierw spotykaliśmy się w gronie znajomych. Potem już sami. Byłam zachwycona. Paweł - inteligentny, przystojny, miły, a do tego miał duszę romantyka - dla mnie był po prostu idealny. Przy nim pierwszy raz poczułam się kobietą. Piękną i niezbędną do życia. Byłam jego najlepszą przyjaciółką, on mnie potrzebował. Dałam mu wszystko. Niestety...

Po paru miesiącach zaczęło się między nami psuć. Czułam, że odsuwa się ode mnie. Nie wiedziałam dlaczego, ale wciąż wierzyłam w jego zapewnienia, że bardzo mnie kocha. Powtarzał to w kółko także moim znajomym i rodzicom... Na dwa miesiące przed Bożym Narodzeniem dostałam złoty pierścionek. Powiedział, że jest to dowód jego miłości. Że chce bym została jego żoną. Kochanką. Wszystkim. I uwierzyłam. Żyłam iluzją. Wydawało mi się, że znalazłam się w niebie. Byłam taka szczęśliwa...

Kiedyś opowiadał mi, że przed tym, jak mnie poznał, miał kogoś innego. Że kochał ją, a ona go zraniła. Bardzo…
Czule go wtedy przytulałam, mówiłam że ma mnie, że przecież go kocham. Jego milczenie nie wzbudzało moich podejrzeń...

I przyszły święta. Nasze pierwsze wspólne święta: tak mówił. Jaka byłam naiwna.
Wigilię spędziliśmy z moją rodziną. Dzieliliśmy się opłatkiem. Mówiliśmy sobie, jak bardzo się kochamy. Cały czas czule na mnie patrzył. Podziwiał. Po kolacji poszliśmy na pasterkę. Przytulał mnie. Mówił, że kocha...

Do domu wróciłam już sama. Zostawił mnie po pasterce.

Okazało się, że od samego początku byłam tylko lekarstwem na jego zbolałą duszę, po tym jak zraniła go inna kobieta. Przy mnie chciał się uspokoić, odzyskać wiarę w siebie, ale nie chciał mnie kochać. Po prostu wykorzystał moją naiwność. Nic dla niego nie znaczyłam.

Najgorsze jest to, że zerwał w Wigilię. Do tej pory święta źle mi się kojarzą. Przez długi czas spędzałam noce płacząc w poduszkę. W nieskończoność rozpamiętywałam piękne chwile.
Ale czas leczy rany..
Tylko dlaczego ponowne obdarzenie kogoś zaufaniem jest takie ciężkie...?
Wierzę jednak w to, że znów pokocham.. Całym sercem, i na całe życie!!!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj