Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy zamiast prezentu dostajesz zgniłe jajo...

2 czerwca 2009, 07:30
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Gdy zamiast prezentu dostajesz zgniłe jajo...
Inne
Każdy z nas dostał kiedyś kompletnie nietrafiony prezent - uroczy obraz z jeleniem na rykowisku albo za mały sweterek, zakupiony przez ciocię na bazarku - i potem puścił je w obieg innym znajomym. Kwestia, czy jest to etyczne czy nie, przestaje być ważna w czasach kryzysu. Uważaj tylko, żeby robić to dyskretnie i nie dać się złapać.

Za nami Dzień Matki, Dzień Dziecka, potem nieuchronnie nastąpi Dzień Ojca. Nieustający czas prezentów, jeśli dodać do tego wszystkie wiosenno-letnie śluby i wesela. Okazji do sprezentowania i dostania kukułczego jaja jest więc sporo.

Kiedyś przekazywanie prezentów było synonimem skąpstwa, braku taktu i wyczucia. Teraz, w dobie kryzysu, umiejętne ograniczanie kosztów domowego budżetu jest umiejętnością cenną i jak najbardziej pożądaną. Rozsądna gospodyni potrafi zrobić coś z niczego, a z rzeczy w domu niepotrzebnych cacko dla wybranych.

Nie ma nic złego w tym, że nietrafiony prezent daje się komuś innemu. Każdemu zdarza się nie trafić z podarunkiem, nie zawsze nasze starania znajdują bowiem dobry adres.

Jeśli tylko mamy kogoś, kto wydaje się, że będzie zadowolony z takiej rzeczy, nie będzie nietaktem "podać ją dalej". Trzeba tylko umieć to zrobić.



Moja znajoma dostała kiedyś książkę, z której ucieszyła się bardzo do momentu, gdy nie zaczęła jej przeglądać i na jednej ze stron początkowych nie dostrzegła dedykacji dla koleżanki, która jej ten prezent z uśmiechem wręczyła.

Pierwsza więc zasada: upewnij się, że zatarłaś wszelkie ślady które świadczą o tym, że prezent nie był kupiony z myślą o danej osobie. Wszelkie podarki spersonalizowane, z wyhaftowanym imieniem, wyszytą laurką, podpisem mogą sprawić, że będzie to ostatni tak ciepły kontakt z obdarowaną przez ciebie osobą. Wychodzi przecież wtedy na jaw, że nie dość, że nie zadałaś sobie trudu, żeby prezent kupić, to jeszcze nie poświęciłaś chwili żeby dopasować go do kolejnej osoby.

Druga ważna rzecz to właśnie dopasowanie prezentu do osoby. Przekazywanie prezentów jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy właśnie możesz być pewna, że to co tobie nie sprawiło radości, ucieszy kogoś innego. Wszelka spychologia i tzw. "pozbywanie się balastu" są surowo zabronione. Pamiętaj o tym, że powinnaś okazać szacunek nie tylko dla osoby, którą obdarowujesz, ale i do tej, która sama niechcący nie trafiła z prezentem dla ciebie. Nie przekazuje się więc prezentu pierwszej osobie z brzegu. Czasem warto taki przedmiot potrzymać trochę dłużej, aż trafi na osobę, do której będzie pasował. Jeśli jednak jest to prezent wyjątkowo niechodliwy, lepiej już wystawić go na allegro niż dać komuś wiedząc, że pójdzie potem do czyjejś komórki.

Miłe będzie na pewno nadanie przekazywanemu prezentowi cech indywidualnych. Jeśli już podajesz dalej, własnoręcznie zrób ciekawe opakowanie lub dołącz do tego finezyjny bukiet kwiatów.

Absolutne zakazane jest przekazywanie rzeczy, które się już używało. Przykładowo, nie czyta się książki po to, by potem dać ją koleżance na "Gwiazdkę". Tylko nienaruszony, zapakowany oryginalnie i całkiem nowy prezent można przekazać. Do tych, których zbywać się nie powinno należą: bielizna, ubrania czy artykuły spożywcze, słodycze ze względu na krótką datę przydatności. Trudno też prezentować rękodzieło czy jakieś małe dzieła sztuki, gusta są w końcu rozmaite. Najtrudniejszą sytuacją jest otrzymać obraz, który ktoś oczekuje że powiesisz na ścianie… wtedy trzeba wykazać się wyjątkowym taktem i inwencją w uniknięciu zastosowania prezentu w życiu.

Najłatwiej za to pozbyć się książek, perfum i kosmetyków, przy czym trzeba pamiętać, że muszą one pasować do odpowiedniej cery.



Wszyscy mamy zazębiające się kręgi znajomych. Oznacza to, że niebezpieczeństwo dokonania wpadki jest bardzo duże. Prezenty przekazywać można dalej tylko wtedy, gdy upewniliście się, że ludzie ci należą do innego kręgu towarzyskiego i nie ma szans, że ktoś zobaczy na czyjejś półce podarowany tobie świecznik, kupiony na wycieczce do Turcji. A nieraz także słyszało się historie, że dany prezent krążył, krążył aż wrócił do swojego pierwszego właściciela… Zanim więc pchniemy koło dalej, trzeba sprawę dobrze przemyśleć.

Gdy damy się przyłapać na tym małym "paserstwie", lepiej zbyć sprawę żartem, wykręcić się jakąś opowieścią niż otwarcie przyznać się do przekazania, co może tylko zepsuć atmosferę całemu towarzystwu.

Z kolei jeśli ktoś prosi nas o pokazanie kryształu, który kupił nam na imieniny rok temu, należy zgrabnie wykręcić się, że kryształ jest tak fajny, że pożyczyło się go znajomym na rocznicę ślubu, postawiło się go w pracy w biurze i tym podobne.

Na podawanie prezentów powinno się spojrzeć także od strony samego przedmiotu. Gdybyś ty kupiła komuś coś nietrafionego, to czy nie wolałabyś, żeby taki przedmiot znalazł swojego szczęśliwego właściciela niż leżał latami ukryty w szafie i czekał na twoje odwiedziny?

Wszystko więc zależy od intencji obdarowującego i tego, kto prezent dostaje. Generalnie życzymy w tych kwestiach wyrozumiałości i poczucia humoru.

_____________________________________

>>> Oto najlepsze prezenty na Dzień Dziecka
>>> Kolorinowy Dzień Dziecka

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj