W wywiadzie dla majowego numeru brytyjskiego "Marie Claire", Kate Winslet opowiada o swoich ciężkich szkolnych czasach, w których dzieciaki znęcały się nad nią z powodu lekkiej nadwagi. Wtedy, dzięki nim, Kate miała przekonanie, że nigdy się nikomu nie spodoba. Niestety, lata odrzucenia pozostawiły w niej jakiś ślad.

"Do tej pory nie postrzegam siebie jako jakiejś wielkiej, seksownej piękności. Absolutnie nie" – mówi Kate.

PSAV NIE MA ZAMIARU NICZEGO RETUSZOWAĆ

Dziś jest pogodzona ze swoim ciałem. Nie spędza jej ono snu z powiek i aktorka nie bardzo przejmuje się starzeniem. "Wyglądam na 33 lata, nie młodziej i nie starzej" – mówi.

Otwarcie przyznaje się, że czasem godzi się na retusz fotografii, ale nie ma zamiaru tego ukrywać. Według niej, dla samopoczucia i zdrowia psychicznego młodych kobiet istotna jest wiedza, że okładka pisma to w dużej mierze dzieło fotografa i grafika, a nie zasługa pozującej osoby. "Ludzie nie wyglądają tak naprawdę" – dodaje Kate wskazując na kolorowe okładki.

A gdzie dziś znajdują się prześladowcy Kate z czasów dzieciństwa? Miejmy nadzieję, że jest im głupio z tego powodu, że utrudniali życie przyszłej zdobywczyni Oscara. Ale może gdyby nie te doświadczenia, Winslet nie byłaby dziś tak dobrą aktorką?