psavJego fanki wciąż toczą spory, czy przystojniejszy był jako młodziutki chłopiec, czy też lepiej prezentuje się obecnie, jako dojrzały mężczyzna - jednak podoba się niemal wszystkim. Jego nazwisko na plakacie promującym film stało się gwarancją tego, że warto iść do kina. Zobacz, jak na przestrzeni lat zachwycał nas Leonardo DiCaprio.

Upośledzony brat Gilberta Grape'a (1993) - młody, nieznany chłopiec, grający upośledzone umysłowo dziecko wprawił publiczność w osłupienie. Już wtedy wiadomo było, że Leo to prawdziwa perełka wśród najmłodszych aktorów.

Zbuntowany nastolatek walczący z ojczymem-tyranem w "Chłopięcym świecie" (1993) - aktor w roli małego pasierba sadystycznego tyrana wypadł doskonale. Jednak nikt nie podejrzewał, że po latach to dziecko zawładnie kinem.

Uwspółcześniony Romeo (1996) - Tu już nikt nie miał wątpliwości, że mamy do czynienia z jednym z największych przystojniaków w Hollywood. Szekspirowski Romeo zagrany przez diCaprio skradł serce niejednej dziewczyny.

Amant wszech czasów? "Titanic" (1997) - Pomimo faktu, że ma na swoim koncie wiele znakomitych ról, przez wielu wciąż kojarzony jest jako romantyczny Jack z "Titanica". To ta rola sprawiła, że trafił do czołówki hollywoodzkich gwiazd.

Dobry i zły bliźniak, "Człowiek w żelaznej masce" (1998) - Leo w wersji kostiumowej. Z każdą rolą aktor pokazywał nam swoje zupełnie nowe oblicze.

Gangster z Nowego Jorku (2002) - tym razem Leonardo pokazał mroczne oblicze - w roli dziewiętnastowiecznego nowojorskiego gangstera wypadł wyjątkowo przekonująco.

Szalony geniusz, "Aviator" (2004) - tym razem Leo wcielił się w postać amerykańskiego miliardera, pilota i konstruktora lotniczego. Film spotkał się z niezbyt przychylnymi opiniami krytyki, a jedynym, co go ratowało, była właśnie doskonała gra diCaprio.

Sfrustrowany mąż, "Droga do szczęścia" (2008) - wszyscy czekali na powtórkę popisu duetu DiCaprio - Winslet i rozczarowania nie było. Sfrustrowany mąż, pracownik biurowy Xeroxa robił ogromne wrażenie na widzach. Nawet w tak przygnębiającym obrazie Leonardo po prostu zachwyca.

Leo, czekamy na więcej...