Dziennik Gazeta Prawana logo

Każdy ma w sobie coś z Marilyn Monroe

20 czerwca 2008, 13:28
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Każdy ma w sobie coś z Marilyn Monroe
Inne
1 czerwca Norma Jeane znana całemu światu jako Marilyn Monroe skończyłaby 82 lata. Specjalnie na tę okazję artystka Aleksandra Hirszfeld zrobiła zdjęcia 82 osobom w najsłynniejszej kreacji MM - sukience ze "Słomianego wdowca". Demokratyczny w swym założeniu projekt pozwolił wszystkim - bez względu na płeć - poczuć chociaż raz, jak to jest być ikoną piękna.
!Re:MM - zdjęcia z wystawy
!Re:MM - zdjęcia z wystawy

Marilyn Monroe to jedna z największych ikon popkultury. Jej słynne zdjęcie ze "Słomianego wdowca" zdefiniowało rozumienie kobiecości w XX wieku. Dla samej MM stało się to przekleństwem, dla reszty świata pożywką dla wyobraźni. Do tego stopnia, że opublikowana ostatnio przez "Daily Mail" wizualizacja MM jako 80-latki u większości osób wywołuje opór i niechęć. Marilyn jest nieśmiertelna i zawsze młoda... zastygła w tej słynnej pozie widocznej na zdjęciu obok.

Najciekawszą stroną projektu Aleksandry Hirszfeld było przełamanie barier kulturowych. Wziąć w nim udział mógł każdy: płeć, preferencje seksualne, wiek i zawód nie grały roli. A efekty? Okazuje się, że w każdym z nas jest odrobina Marilyn Monroe (choć niektórzy mają więcej problemów z założeniem sukienki). Wystawa od jutra w Galerii XX1 w Warszawie.

Ula: "Być Marilyn to dla mnie okazja, żeby choć jeden raz "być piękną", umalować się, ubrać wyjątkowo, bo zwykle tego nie robię. Projekt podobał mi się ze względu na egalitaryzm, takie samo podejście do mężczyzn i kobiet. Oraz formalne założenie, że szata nie zdobi człowieka, tylko pozwala mu się wyrazić".













Łukasz: "Udział w sesji stał się dla mnie przede wszystkim okazją do poszukania MM wewnątrz siebie samego. Jaką byłaby Marilyn Monroe, gdyby była we mnie? I jaki ja bym wówczas był? Jednym słowem - jak samego siebie umieścić w kontekście MM?"














Aga: "MM to dla mnie ikona. Jako dziewczynka miałam plakat Marilyn Monroe - co prawda z <Księcia i aktoreczki>".














więcej zdjęć

ROZMOWA Z ALEKSANDRĄ HIRSZFELD, AUTORKĄ PROJEKTU I ZDJĘĆ

Chyba najbardziej… strategia powtórzenia i ikona piękna. Nikt nie doczekał się tylu nawiązań, nikt nie był tak często powielany, naśladowany czy reprodukowany jak Marilyn Monroe. W dużej mierze stało się tak za sprawą słynnego "Dyptyku Marilyn” Warhola. To on zapoczątkował modę na kopiowanie MM, nadał jej rangę ikony ikon. Chciałam spróbować zrobić projekt, który początkowo wydałby się nieatrakcyjny ze względu na "nieoryginalny” pomysł. Chciałam sprawdzić, jak działa siła nadużywanej ikony ikon, na ile jej zdolność do reprodukcji jest nadal aktualna. Kolejnym etapem było wymyślenie sposobu "powtórzenia MM” i tak zdecydowałam się na jedną z najbardziej znanych scen, z którą kojarzy się MM, czyli na słyną scenę ze "Słomianego wdowca”, a wtedy trudno było już pominąć tak plastyczny i wdzięczny atrybut, jakim jest sukienka…

Kostium to zapewne największe dzieło całego tego projektu! To rękodzieło wykonane przez Katarzyne Bugaj, jej mamę i jej siostrę. Bez wkładu ich pracy cały projekt nie mógłby się odbyć.

Nie wiem czy nasza kultura akurat jakoś specjalnie słynie z zamiłowania do przebieranek…

Oczywiście różnie. Ale różnice nie przebiegały wzdłuż podziału na płeć. Zależały raczej od temperamentu czy przyzwyczajeń. Ludzie, którzy np. sami działają w polu sztuki szybciej i łatwiej "wskakiwali” w rolę, choć generalnie wszyscy po czasie krótszym lub dłuższym odnajdywali się w niej na chwilę lub już do końca. Może jeśli miałabym już wskazać na jakieś różnice ze względu na płeć to niezaprzeczalnie część modeli miała problem z... założeniem sukienki.

Myślę, że jeśli mowa o wyzwalaniu w tej sesji to prócz sukienki zdecydowanie ważną funkcję odegrał wiatrak! Czyli wyzwolicielką stała się sukienka w ruchu lub może jeszcze bardziej rola, jaką każdy z uczestników musiał odegrać - musiał "ujarzmić” ruchomą, falującą sukienkę. To wyzwala z krępującej narzuconej roli pozowania, pozwala działać i mieć częściowo wpływ na przebieg sesji i zapewne częściowo wyzwala …endorfiny ;-).

Raczej nie miałam z góry ustalonej wizji - to nie był projekt, gdzie selekcjonuje się określony typ modeli, by uzyskać konkretny wcześniej zaplanowany cel wizualny. Tutaj raczej z góry byłam nastawiona na improwizacje i wkład osobisty bohaterów. Chodziło o to, by każdy mógł na swój sposób wykreować swoja własną, prywatną Marilyn.

Jeszcze się nad tym nie zastanawiałam. Tak jak wspominałam na początku, to nie tyle sama sukienka czy postać była punktem wyjścia projektu. Jeśli miałabym iść tropem najczęściej wykorzystywanej ikony męskiej, to może byłby to Elvis Presley, Che Guevara, a może Jan Paweł II.

Dziś, o godz. 19 w Galerii XX1 w Warszawie (ul. Jana Pawła 36) odbędzie się wernisaż wystawy zdjęć Aleksandry Hirszfeld. Ekspozycja będzie czynna od soboty 21 czerwca do poniedziałku 4 sierpnia (finisarz także w Galerii XX1, godz. 19.00).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj