Wieczny chłopiec, Piotruś Pan, który nigdy się nie ustatkuje - etykietki przyklejane Andrzejowi Chyrze mogłyby zająć całą jego marynarkę. Jednak Rafał Bryndal, który przepytywał Chyrę, dosyć umiejętnie je poodklejał.

CHŁOPIEC CZY MĘŻCZYZNA?

Z tego, co Chyra mówi o sobie jednoznacznie wynika, że... jest niejednoznaczny! "Ja się czuję facetem wtedy, kiedy o mnie tak piszą, bo sam w sobie nie odczuwam nikogo takiego jak facet. Czasami jestem łobuzem, a czasami kimś dorosłym. Ale ciągle mi się wydaje, że mnóstwo przede mną, że mam czas, a to jest postawa chłopca." A jak kobiety postrzegają aktora? Czy przez pryzmat jego burzliwego życia uczuciowego, związku z Magdaleną Cielecką, tyle razy opisywanego przez kolorowe czasopisma... " Ostatnio skomplementowała mnie pewna kobieta, mówiąc, że na szczeście nie zawsze jestem grzeczny, ale jednocześnie mnie spotyka na koncertach w filharmonii. I że piję dobre wino, a to świadczy o intelekcie. Chociaż z tym intelektem to podejrzana sprawa. Podobno mężczyźni nie chcą słyszeć, że są mądrzy, bo to wiedzą, tylko, że są piękni (śmiech)". I z właściwym sobie ironicznym poczuciem humoru stwierdza: "Za rzadko piszą, że jestem atrakcyjny". Coś w tym musi rzeczywiście być.

>>> czytaj dalej...


KOBIETY TWARDE I NIEBEZPIECZNE

Czy Andrzej Chyra jest człowiekiem samotnym? Sam o sobie mówi, że w szkole był wyalienowany. Na pytanie, czy lubi tę swoją samotność odpowiada: "Ostatnio coraz mniej. Wcześniej samotność wydawała mi się niemalże stanem błogosławionym. (...) żyjąc sam na co dzień, czuję, że brak mi jakiegoś portu, oparcia (...) nie chodzi o troskę, bardziej o bliskość."

Kobiety według Chyry to mocne sztuki: "Patriarchalny model się wyczerpuje, kiedyś mężczyzna chronił przywilej bycia panem sytuacji, a teraz muszą o to naprawdę walczyć, także z kobietami. A one potrafią być naprawdę twarde" - wyznaje Chyra. I chyba w związku z tym nie ma ochoty wchodzić z nimi w jakiekolwiek zatargi.

BRAK UZALEŻNIENIA OD ADRENALINY

Podobną miękkość odkrywa w sobie także w dziedzinie sztuki, którą uprawia. Mówi, że nie lubi rywalizować, nie lubi walczyć, co w środowisku aktorskim jest rzadkie... "Nie należę do uzależnionych od adrenaliny. Na pewno nie. W tym sensie nie jestem macho, który musi polować. Już chyba widzę siebie jako typ rolnika (śmiech)".

Jest chyba jednak dość dobrym rolnikiem, skoro właśnie został obsadzony w :"Tramwaju zwanym pożądaniem" w paryskim teatrze Odeon, u boku Isabelle Hupert. Zresztą gwiazdor nigdy nie ukrywał, że scena czy plan filmowy sa jego naturalnym środowiskiem. Są miejscami, gdzie czuje się najlepiej. Czy dlatego, że tam może być przez kogoś reżyserowany? "Aktor w swojej pracy jest całkowicie bezpieczny. To ja produkuję emocje, ale one tak naprawdę nic mnie nie kosztują. Nie są moje. Ja mam scenariusz, tekst, mam reżysera. Jestem kryty: to są emocje bohatera, nie moje". I to chyba są najważniejsze słowa tego wywiadu.

Cały wywiad przeczytasz na www.zwierciadlo.pl

_________________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> To mężczyźni jako pierwsi wyznają miłość
>>> Oto lek na męskie kłopoty łóżkowe!
>>> W Paryżu zakazano kobietom nosić spodnie