... Zdjęcie, na którym aktorka pokazała ciążowe kształty, ukazało się na jej profilu na Instagramie wczoraj i zyskało ogromną liczbę polubień. W jego opisie Glinka zaznaczyła, że gdyby nie powaga sprawy, nigdy nie zdecydowałaby się na tego rodzaju publikację, ale okoliczności są wyjątkowe i uznała, że warto zadziałać właśnie w taki sposób.

Reklama

W poście Katarzyna Glinka zwraca uwagę, że obowiązujące obecnie w Polsce zalecenia, zgodnie z którymi nie mogą się odbywać porody rodzinne, są niezgodne z wytycznymi WHO i krzywdzące zarówno dla rodziców oczekujących narodzin dziecka, jak i przeciążonego pracą personelu szpitali. Jej zdaniem obecność najbliższych przy rodzącej nie zwiększa ryzyka "wpuszczenia" wirusa na teren szpitala, bo osoby, o których mowa są zapewne nosicielami tych samych drobnoustrojów co rodząca. Aktorka sugeruje też, że można robić teksty na obecność koronawirusa i na pic podstawie udzielać zgody na uczestniczenie w porodzie.

We wpisie Glinka podaje też link do strony, na której można podpisać petycję w tej sprawie skierowaną do ministra zdrowia.

Choć zdecydowana większość komentarzy pod jej wpisem jest wyrazem poparcia dla podjętych działań, wśród odbiorców znaleźli się także krytycy inicjatywy.

Jedna z kobiet napisała np. "Nie zgadzam się. Porody rodzinne są zabronione, ponieważ personel medyczny musi mieć ograniczone zaufanie, ponieważ osoba towarzyszącą może być zarażona SARS-CoV-2, nie wykazując przy tym żadnych objawów. A potem nagle cały oddział zamknięty, lekarze w kwarantannie. I kto ma wtedy odbierać porody? Błagam dostosujmy się do sytuacji epidemiologicznej".

Ktoś inny dodał: "Każdy medal ma dwie strony. A pomyślała pani o personelu medycznym, który jest narażony na zakażenie koronawirusem? Myśli pani, że ludzie mówią prawdę gdy podczas przyjęcia do szpitala są pytani np o to czy mieli kontakt z osobą zarażoną covid-19?? Każda dodatkowa osoba na oddziale to większe ryzyko zakażenia personelu, który i tak jest na pierwszej linii frontu".

Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie?