Na luzie, praktycznie bez makijażu i z prezentami dla prowadzącej program - tak w "C a Vous" ("Waszym zdaniem") w piątym kanale telewizji publicznej pokazała się widzom Carla Bruni-Sarkozy. Francuska pierwsza dama odwiedziła program przede wszystkim jako kobieta, żona i matka, choć przypomniała też o działalności swej Fundacji i opowiedziała kilka anegdot z czasu prezydencji Nicolasa Sarkozy'ego.

Temat macierzyństwa pojawił się w rozmowie jako jeden z pierwszych. Carla, która w październiku 2011 roku urodziła córeczkę Giulię podarowała prowadzącej, która oczekuje dziecka, książkę pt. "Pochwała matek". Nie rozwodziła się jednak na temat Giulii.

- Krzywię się trochę na samą myśl o opowiadaniu o mojej córce. To jak otwieranie drzwi... Wydaje mi się to niebezpieczne - powiedziała Bruni-Sarkozy, dodając, że bardzo lubi oglądać zdjęcia dzieci sławnych rodziców, ale że własnych nie pokazuje.

Ponieważ gotowana na żywo kolacja jest stałym elementem programu, panie miały okazję porozmawiać także o kuchni. - W domu gotuję dla mojego syna i mojego mężczyzny, ale nigdy w Pałacu Elizejskim - wyznała Carla, tłumacząc, że nie odważyłaby się stanąć w szranki z szefami kuchni zatrudnianymi przez jej męża. Do programu przyniosła także tradycyjną włoską babkę drożdżową panettone.

Z rozmowy wynikało, że ostatnie pięć lat Bruni-Sarkozy uważa za najbardziej niezwykłe w swym życiu. Choć status pierwszej damy we Francji nie pozwala na takie zaangażowanie w życie polityczne i społeczne, jak w Stanach Zjednoczonych, Carla uważa się za szczęściarę. - Moim najpiękniejszym wspomnieniem jest spotkanie z Nelsonem Mandelą - zdradziła.

Żywo wspominała także obcowanie z głowami koronowanymi. - Królowa Wielkiej Brytanii jest osobą niezwykle kurtuazyjną. Robi wszystko, żeby jej goście czuli się pewnie, dlatego cały czas mówi, opowiada - powiedziała Bruni-Sarkozy.

Z prywatnych wątków, widzowie mogli dowiedzieć się m.in. tego, że Carla czuje się obecnie za gruba. - Czuję te moje 10 kilo pociążowej nadwagi - powiedziała Carla, kiedy na ekranie pojawiły się jej zdjęcia z okresu modelingu.

Pierwsza dama wróciła także do początków swej kariery piosenkarki. Wreszcie - jak na czas kampanii przystało - skorzystała z okazji, żeby pochwalić "totalne zaangażowanie" swego męża. Według niej, jeśli Nicolas Sarkozy będzie żył na tak wysokich obrotach w dalszym ciągu, może się to dla niego bardzo źle skończyć.

- Mój mąż pracuje 20 godzin dziennie. Boję się o niego. Boję się, że umrze - wyznała Bruni-Sarkozy, precyzując, że jest gotowa na kolejne pięć lat w Pałacu Elizejskim.

- Co prawda to wszystko jest dla mnie bardzo nowe i w dalszym ciągu bardzo się stresuję, bo nie otrzymałam specjalnej edukacji przed podjęciem roli pierwszej damy, ale możliwość przeżywania tak niezwykłych sytuacji napełnia mnie wielką radością - przyznała.

Na deser i żeby zapomnieć o politycznym stresie, Carla zaśpiewała na żywo piosenkę Juliena Clerca "Deranger les pierres" ("Przestawiać kamienie"), z jej wydanego w roku 2008 albumu "Comme si de rien n'etait" ("Jak gdyby nigdy nic")...

>>> ZOBACZ ZDJĘCIA!