Minister odniosła się w ten sposób do obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Głównym celem projektu - złożonego w poniedziałek w Sejmie - jest "przywrócenie stanu sprzed reformy", a co za tym idzie, oprócz zniesienia obowiązku szkolnego 6-latków i obowiązku przedszkolnego 5-latków, także powrót do tzw. starej podstawy programowej nauczania i wychowania przedszkolnego. Pod projektem podpisało się ponad 330 tys. osób - poinformowała Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, które było inicjatorem projektu.

- Chcę zapewnić (...) wszystkich rodziców i w szczególności państwa Elbanowskich, że naprawdę troszczę się o dzieci. Sama mam wnuczki. Moja najstarsza wnuczka w tym roku kończy pięć lat i te zmiany również jej dotyczą. (...) Jako matka wysyłając swoje dzieci też się martwiłam o warunki opieki, o to jak ta szkoła wygląda - powiedziała dziennikarzom minister edukacji w specjalnym oświadczeniu.

- Pamiętam szkołę ze swojego dzieciństwa, pamiętam szkołę, kiedy moje dzieci do niej chodziły, to były czasy PRL, to czasy, gdy chodziło tam pokolenie rodziców obecnych sześciolatków. Szkoła była szara (...) ta rzeczywistość była inna - mówiła Hall. Zapewniła, że szkoły się zmieniają. - Zachęcam rodziców do przyjrzenia się szkołom - powiedziała.

Minister uważa, że nauczyciele nauczyli się już pracować z młodszymi dziećmi metodami dostosowanymi do ich potrzeb, metodami znanymi dzieciom z przedszkoli. Zdaniem szefowej resortu samorządy zainwestowały dużo środków w modernizację szkół, skorzystały też z programu rządowego "Radosna szkoła".


- Jeżeli państwo Elbanowscy widzą konkretne szkoły, gdzie jeszcze nie wsłuchano się w potrzeby rodziców, to bardzo proszę o informacje, które to szkoły (...) Zajmę się tym, by przekonać organy prowadzące te szkoły by skorzystały z doświadczenia tych co potrafią, co już przez ostatnie 20 lat mocno zmienili swoje szkoły. Takich bardzo dobrych praktyk znam bardzo dużo; jeżdżę po szkołach, spotykam się z nauczycielami, samorządowcami. Widzę szkoły kolorowe, przyjazne dzieciom, dobrze się nimi opiekujące i widzę zadowolonych rodziców - powiedziała Hall.

Przypomniała, że zgodnie z prawem, po wejściu w życie obowiązku szkolnego dla sześciolatków, ci rodzice, którzy uważają, że ich dziecko nie poradzi sobie w szkole, będą mogli, podobnie jak było to w starym stanie prawnym, wnioskować o opóźnienie rozpoczęcia przez nie nauki lub o nauczanie domowe.

Minister pytana przez dziennikarzy odniosła się też do informacji podanych przez wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sławomira Kłosowskiego (PiS), który podał, że 50 proc. polskich szkół nie jest przygotowanych na to, by przyjąć 1 września 2012 roku sześciolatki - 50 proc. polskich szkół nie ma ciepłej wody. Według Hall, w większości szkół jest ciepła woda, a w tych, których nie ma ciepłej wody na pewno będzie ona od 1 września, gdyż samorządy zostały do tego zobowiązane rozporządzeniem.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie oświaty z marca 2009 r., od 1 września 2012 r. obniżony zostanie wiek rozpoczynania obowiązkowej nauki w szkole z siedmiu do sześciu lat. Rok wcześniej - od 1 września 2011 r. - wszystkie 5-latki muszą przejść obowiązkowe wychowanie przedszkolne. Do tego czasu o tym, czy dziecko wcześniej rozpocznie naukę, czy nie, decydują rodzice. Zgodnie z ich wolą do I klas w całym kraju w roku szkolnym 2010/2011 poszło 12,5 proc. dzieci sześcioletnich, a w roku 2009/2010, gdy zaczęto obniżać wiek rozpoczynania nauki, do szkół poszło 4,3 proc. sześciolatków.

Stopniowemu obniżaniu wieku obowiązku szkolnego towarzyszy stopniowe wprowadzanie nowej podstawy programowej nauczania i wychowania przedszkolnego dostosowanej do możliwości nauki dzieci młodszych. Przeciw wprowadzeniu wszystkich tych zmian w 2008 i 2009 r. protestowały niektóre stowarzyszenia i organizacje rodziców, m.in. ruch Ratujmy Maluchy!, który zainicjowali Karolina i Tomasz Elbanowscy.