Rodzice małych dzieci potrzebują wsparcia, by zapewnić im bezpieczne dzieciństwo - przekonywali uczestnicy konferencji "Profilaktyka krzywdzenia małych dzieci". Wydarzenie zorganizowała w piątek Fundacja Dzieci Niczyje. Konferencja, zorganizowana już po raz czwarty, poświęcona była m.in. standardom opieki nad dzieckiem i rodziną, a także promowaniu zasad dobrego rodzicielstwa. W jej organizację włączyły się stołeczny ratusz, Warszawski Uniwer­sytet Medyczny oraz "ZERO-PIĘĆ. Fundacja na rzecz zdrowia psychicznego małych dzieci".

Reklama

Prezes Fundacji Dzieci Niczyje (FDN) dr Irena Kornatowska, psychiatra dziecięcy, podkreślała, że najlepszą szkołą rodzicielstwa są wzorce wyniesione z domu. Zwróciła jednak uwagę, że stare wzorce straciły już na aktualności, nowych jeszcze nie wypracowano, dlatego współcześni rodzice są często zagubieni, ponieważ zasady, jakimi kierowali się ich rodzice, nie zawsze przystają do obecnej rzeczywistości.

PSYCHIATRA: "DZIESIĘĆ NIEPRZESPANYCH NOCY PROWADZI DO MOJEGO GABINETU"

"Wiele kobiet nie jest przygotowanych na normalny kontakt z noworodkiem, na to, że po urodzeniu dziecka muszą zmienić całkiem swoje życie. Dziesięć nieprzespanych nocy prowadzi do mojego gabinetu, a to jest przecież normalne przy małym dziecku" - przekonywała Kornatowska. Podkreśliła także, że choć matki w życiu dzieci są niezwykle ważne, należy również podkreślać rolę ojców. "Od kiedy rodzice dowiadują się, że zostaną rodzicami, we wszystkim, co związane z dzieckiem, powinni uczestniczyć razem" - mówiła.

Dodała, że nie jest zwolenniczką żłobków, ale w sytuacji, gdy oboje rodzice muszą pracować, najlepiej jest, by dziecko zostawało pod opieką tych samych opiekunów - to lepsze dla jego rozwoju niż stale zmieniający się personel. "Ale jak budować więź pomiędzy rodzicami a dzieckiem w sytuacji, gdy dziecko widuje się popołudniami i marzy, by po kąpieli poszło spać? Pierwsze trzy lata są tu bardzo ważne, są fundamentem dla przyszłej więzi z rodzicami" - przekonywała Kornatowska.

MŁODE MATKI - POZOSTAWIONE SAME SOBIE?

Reklama

Anna Otffinowska z Fundacji "Rodzić po Ludzku" uważa, że młode matki pozostawione są same sobie, a "dojście do rodzicielstwa jest drogą przez mękę". Jak mówiła, system opieki okołoporodowej jest "dość zakonserwowany", w Polsce utarło się, że kobietami w ciąży opiekują się lekarze i choć mówi się, że ciąża to nie choroba, to często jest tak traktowana, zarówno przez przyszłe mamy, jak i ich otoczenie. "To sprawia, że one wciąż się boją o siebie, o dzieci. Ja obserwuję, że młode mamy są w nieustającym stresie, a to nie sprzyja prawidłowemu wychowywaniu dzieci" - przekonywała.

Jej zdaniem wiele może się zmienić w tej dziedzinie, jeśli właściwie realizowane będą standardy opieki okołoporodowej, opracowane przez resort zdrowia. Według Otffinowskiej duże znaczenie mają zwłaszcza wizyty położnych środowiskowych, które jako pierwsze są w stanie zauważyć niepokojące sygnały, udzielić wsparcia czy skierować rodziców do właściwego specjalisty.

Podobne spostrzeżenia ma Izabela Konca-Wysocka z Ośrodka Pomocy Społecznej na warszawskim Targówku. "Rodzice często pozbawieni są wsparcia, często nie wynieśli prawidłowych wzorców z domu i pracownik socjalny czy asystent rodziny jest jedyną osobą, która im jest w stanie pomóc, z którą mogą porozmawiać" - mówiła. Dodała, że jej ośrodek stara się łączyć rodziców, którymi się opiekuje, z seniorami, którzy - według jej obserwacji - bardzo chcą czuć się potrzebni. "Będziemy starać się połączyć te grupy, dzięki temu młodzi rodzice zyskają doświadczoną osobę, z która będą mogli porozmawiać" - podkreśliła.

Zaznaczyła, że bardzo ważną rolę we wspieraniu rodzin z problemami wychowawczymi odgrywają asystenci rodziny. To nowa funkcja, którą wprowadzić ma ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która obecnie jest na końcowym etapie prac parlamantarnych. Jednak niektóre ośrodki już zatrudniają asystentów w ramach realizowanych przez siebie projektów. Asystent rodziny ma pomóc w rozwiązywaniu problemów wychowawczych, wspierać w prowadzeniu domu i innych codziennych czynnościach. "W naszym ośrodku już działają i ich praca przynosi wymierne efekty. Środki na ich zatrudnienie nie są duże, biorąc pod uwagę bezpośrednie korzyści dla rodzin" - zaznaczyła Konca-Wysocka.