Cel wirtualnej zabawy jest jeden: stać się najfajniejszą, najbogatszą i najsławniejszą panną na świecie. "Mam pytanie: od czego zależy, czy znajdę chłopaka? Chciałabym przyspieszyć trochę czekanie" - dopytuje się na jednym z internetowych forów poświęconych tej grze polska użytkowniczka. "Chyba najłatwiej, jak jesteś ubrana w drogie ubrania, ale wogule (pisownia oryginalna, przyp. red.) to czasami trzeba parę dni szukać" - odpowiada jej inna.

Chwilę później pierwsza dziękuje za radę, bo już "znalazła boyfrienda". Bo właśnie o to chodzi: upolować w ekskluzywnym klubie nocnym chłopaka, najlepiej bogatego, a potem porzucić go i poszukać następnego, jeszcze zamożniejszego.

Rejestracja na anglojęzycznej stronie gry jest darmowa. Każda uczestniczka dostaje własną Miss Bimbo (całkiem nagą nastoletnią nimfetkę z dużymi piersiami i smukłą talią) i na dobry początek 1000 bimbodolarów, które musi wydać na swoją podopieczną. Zadanie jest proste - trzeba dbać, aby bohaterka była jak najseksowniej ubrana i żeby nie zapominała o częstych wizytach u fryzjera, kosmetyczki oraz manikiurzystki. Należy również bardzo pilnować, by wirtualna podopieczna nie przytyła. No i zaplanować dla niej operacje plastyczne poprawiające kształt nosa albo powiększające piersi.

Za wszystkie takie "osiągnięcia" zarabia się bimbodolary, które można później przeznaczyć na kolejne zabiegi upiększające i kolejne podboje. A kiedy zabraknie wirtualnej waluty, wystarczy wysłać SMS na podany przez administratorów numer (w Wielkiej Brytanii kosztuje on 1,50 funta) i konto jest błyskawicznie doładowane.

Gra, która we Francji, Wielkiej Brytanii i USA zdobyła wielotysięczne rzesze fanek, budzi gorące emocje. Lekarze ostrzegają, że jej użytkowniczki to potencjalne pacjentki gabinetów chirurgii plastycznej. Nie mają też wątpliwości, że gra jest niebezpieczna choćby dlatego, że uczy nastolatki, iż można tyć i zrzucać wagę bez żadnych konsekwencji dla zdrowia. Po protestach organizacji zrzeszających rodziców z "Miss Bimbo" usunięto opcję podawania tabletek odchudzających.

Twórca gry odpiera zarzuty. "Jeśli Bimbo zje zbyt dużo czekolady, to przytyje. I będzie znacznie mniej szczęśliwa, niż gdyby żywiła się owocami i warzywami. Więc grając, dziewczynki uczą się zasad zdrowego żywienia" - tłumaczył całkiem poważnie Nicholas Jacquart w wywiadzie dla dziennika "The Times".

Psycholog Joanna Heidtman uważa tymczasem, że pytanie o konsekwencje gry w "Miss Bimbo" dla dorastających dziewczynek jest już mocno spóźnione. "Bo ta gra po prostu odzwierciedla rzeczywistość. Przecież w dzisiejszym świecie taki styl życia jest powszechnie promowany. A małe kobietki grają w to, co pozwala im chociaż wirtualnie spełnić marzenia o byciu piękną, modną, bogatą, a tym samym akceptowaną przez otoczenie. Takie są ich marzenia, bo taka jest rzeczywistość" - mówi psycholog. I nad tym - jej zdaniem - należy ubolewać. "Ubolewać, ale próbować to zmieniać" - dodaje.

p

Co musi zrobić Miss Bimbo?

Poziom 7
Zerwałaś ze swoim chłopakiem i żeby odreagować, zaczęłaś pochłaniać ogromne ilości jedzenia. Teraz czas na dietę. Musisz zrzucić wagę do 60 kilogramów.

Poziom 9
Zrób sobie operację plastyczną i ciesz się zupełnie nową twarzą. Znalazłaś pracę jako puszysta modelka. Aby zyskać te seksowne krągłości, musisz ważyć ponad 70 kilo.

Poziom 10

Nadchodzą wakacje i czas bikini. Chcesz, by na plaży wszyscy się za tobą oglądali, czyż nie?

Poziom 11

Im większe, tym lepsze. Powiększ sobie operacyjnie piersi.

Poziom 17

Popatrz na tego multimilionera. Musisz przyciągnąć jego uwagę i sprawić, by cię pokochał. Powodzenia!

p

Rozmowa z Anną Kubicką, psychologiem i psychoterapeutą

Katarzyna Świerczyńska: Czy nastolatka potrafi oddzielić życie swojego awatara z gry komputerowej od własnego życia?
Anna Kubicka: Dzieci mają naturalną tendencję do utożsamiania się z fikcyjnymi postaciami. Przypominam sobie swoje własne dzieciństwo, kiedy po obejrzeniu kolejnego odcinka "Czterech pancernych" biegliśmy na podwórko i wcielaliśmy się w rolę filmowych bohaterów. Kiedyś to były postacie filmowe, dziś coraz częściej są to bohaterowie z komputera.

Tyle tylko że w "Czterech pancernych" nikt nie zdobywał przyjaciół dzięki powiększonemu biustowi i nie dostawał pochwał za przejście na dietę odchudzającą.
I to właśnie jest przerażające. Dziewczynka utożsamia się ze stworzoną przez siebie postacią i z niej czerpie wzór postępowania. Przekaz takiej gry jest bardzo wyraźny: jesteś fajna, jeśli masz fajne ciuchy, modną fryzurę, jeśli jesteś szczupła, opalona i masz pieniądze. A to, jaka jesteś w środku, nie ma żadnego znaczenia w przechodzeniu na kolejne poziomy gry.

Niektórzy eksperci ostrzegają, że ta gra może doprowadzić nastolatki do anoreksji lub bulimii.
To zbyt wielkie uproszczenie. To nie jest tak, że pod wpływem gry komputerowej każda dziewczynka natychmiast zaczyna się odchudzać czy chodzić na solarium. Nic jej nie grozi, jeśli ma dobre relacje z rodzicami, jeśli w jej życiu jest coś więcej oprócz komputera i telewizora. Jeśli bliscy jej dorośli potrafią wskazać i nauczyć, co jest dobre, a co złe, to dziewczynce nic się nie stanie. W tym miejscu powiem truizm: trzeba poświęcać dzieciom czas, kontrolować i interesować się tym, w co grają, jak się bawią. Należy tłumaczyć im świat i pokazywać te wartości, które naprawdę się w życiu liczą.