Pomyśl: jesteś teraz wolna od miłości i związanych z nią zobowiązań, z zatem masz mnóstwo czasu dla siebie. Możesz spędzić go bardzo kreatywnie. Musisz tylko chcieć zrobić coś tylko dla siebie. Opłaci się!

Czy wiesz, że samotnych jest coraz więcej? Samotnych na chwilę, na dłużej, wciąż poszukujących, albo właśnie porzuconych. Wolnych elektronów, które krążą wokół siebie. Dziś już co czwarty Polak jest sam. Dlaczego? Cóż, zakochanie to oczywiście najfajniejszy stan pod słońcem. Ale miość nie zawsze przypomina tę z bajki, co to trwa aż po kres naszych dni, niezmiennie świeża, pełna namiętności i wzajemnej fascynacji. I chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie jesteśmy stworzeni do samotności i potrzebujemy tej „drugiej połówki”, coraz więcej z nas wkracza na wąską ścieżkę, na której mieści się tylko jedna osoba. Wiele osób świadomie wybiera samotność, bo to bezpieczne – gdy nikogo obok nie ma, nikt nam nie sprawi przykrości. Być z kimś blisko, to narażać się na zranienie. Więc lepiej być samemu.

Czasem choć bardzo się staramy, związek nie wypala i kolejny raz musimy biec dalej solo. Jednak bez względu na powód bycia singielką, wiadomo dziś jedno: życie w pojedynkę to żaden wstyd ani koniec świata.

Singiel znaczy dobra zabawa

Życia samotnej kobiety nie jest smutnym wegetowaniem starej panny. Jeszcze kilkanaście lat temu te nieszczęśnice, którym nie udało się w porę złapać męża, czuły się wyrzucone poza nawias społeczeństwa. Jak w grze komórki do wynajęcia, w którą bawiłyśmy się w dzieciństwie. W tej zabawie jest zawsze o jedno krzesło mniej niż graczy. Ten kto na sygnał nie zdąży usiąść odpada. Do końca musi stać z boku i obserwować pozostałych uczestników gry. Współczesne sigielki przeczą dawnemu obrazowi smutnej starej panny. Są młode, zadbane, realizują się zawodowo i wcale nie spieszą się z decyzją o ucieczce pod męskie skrzydła. Tak jak Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście”, która rozkoszuje się luzem, i wraz z przyjaciółkami sprawdza, czy istnieją jeszcze prawdziwi mężczyźni na Manhattanie. Faceci pojawiają się i znikają, a przyjaciółki zawsze są w pobliżu, gotowe, by wysłuchać szczegółów udanych i nieudanych podbojów. Nie ma jak babska wspólnota!

W Stanach single zyskali nawet swoją „naukową” nazwę - quirkyalones (w skrócie QA). To wszyscy ci, którzy są sami i potrafią czerpać z tego radość (quirky to ktoś ekscentryczny, wesoły, ale nie oznacza samotnego). QA to samotnik pozytywny. Zamiast rodziny ma grono wypróbowanych przyjaciół. Nazwę QA wymyśłiła Sasha Cagen, autorka bestsellerowej książki pod tym samym tytułem. QA spotykają się głównie w swoim gronie, więc nie ma obaw, że w sylwestrowy wieczór jakiś singel zostanie sam na parkiecie, podczas gdy obok dziesiątki par będą wymieniać czułe pocałunki. Nie chcą iść na kompromisy, dostosowywać się do kogoś. Cenią przede wszystkim wolność.

Bridget Jones, bohaterka bestselleru Helen Fielding, też ma specjalny termin na określenie grona swoich przyjaciół singli: Miejska Rodzina Samotnych. Jej członkowie są z sobą bardzo mocno związani, spędzają razem urodziny, święta, codziennie do siebie dzwonią i przynajmniej raz w tygodniu organizują wspólny wypad na miasto, żeby się rozerwać. A przede wszystkim udzielają sobie wsparcia i świetnie się razem bawią.

WNIOSEK: Oczywiście wspaniale jest mieć stałego, ukochanego i kochającego partnera, jednak żyjąc w związku, nigdy nie będziemy miały tyle czasu dla siebie i przyjaciół, ile możemy go mieć żyjąc w pojedynkę.

Niezależność to inwestycja, która się zwróci

Z badań socjologów wynika, że dzisiejsze kobiety samotne mają wysoki status społeczny. Są bardzo dobrze wykształcone, pracują często na wysokich stanowiskach. I może właśnie to, co jest ich atutem, przeszkadza im w znalezieniu partnera. Bo jak znaleźć mężczyznę silnego, ale z drugiej strony takiego, który nie zdominuje samodzielnej kobiety? Jak znaleźć takiego, który będzie jednocześnie wrażliwy i opiekuńczy, ale też nie da sobie wejść na głowę? A na dodatek ma być równie dobrze wykształcony i mieć rozliczne zainteresowania. Kolejny poznany mężczyzna, nie spełniający tych oczekiwań, jest wielkim zawodem. I kolejny raz na kawę najlepiej iść z przyjaciółkami, też singlami.

Czy takie kobiety są skazane na samotność? A może po prostu ją polubiły i nauczyły się czerpać korzyści z wolności? Magda, 32 lata, zajmuje się marketingiem w firmie farmaceutycznej: - Żyję w pojedynkę od kilku lat i oczywiście mam czasem złe chwile. Ale zawsze potrafię sobie wytłumaczyć, że samotność to przejściowy okres, mający również swoje dobre strony. Daje mi przestrzeń emocjonalną do rozwoju. Mam więcej czasu na czytanie książek, naukę języków, przyglądanie się sobie. Uważa, że kiedy dobrze poznamy i polubimy samych siebie, łatwiej nam będzie związać się z drugim człowiekiem.

Iwona , 40-latka, prowadzi własną firmę dystrybuującą akcesoria dla niemowląt: - Od półtora roku żyję bez mężczyzny. Kiedy po 15 latach związku rozstałam się z mężem, odetchnęłam z ulgą. Po prostu nie pasowaliśmy do siebie. Teraz nie szukam zastępstwa. Żyjąc w pojedynkę, czuję, że moje życie należy do mnie. Może to egoistyczne, ale z drugiej strony nasz
pobyt na ziemi jest zbyt krótki, by nie realizować swoich potrzeb.

Czasem właśnie niespodziewane rozstanie z partnerem mobilizuje do pokazania, na co tak naprawdę nas stać. Najlepszym tego przykładem jest Nicole Kidman, która po rozwodzie z Tomem Cruisem rzuciła się w wir pracy i zgrała swoje najlepsze, jak dotąd, role filmowe. Z kreację Virginii Woolf w „Godzinach” zdobyła pierwszego Oscara i dziś jest hollywoodzką gwiazdą numer jeden. Grafik ma zapełniony na kilka lat do przodu. I jeszcze coś. – Teraz wreszcie mogę nosić buty na obcasie! – przyznaje.

Jej młodsza koleżanka Scarlett Johansson, jedna z najseksowniejszych kobiet świata, to również bardzo zapracowana singielka. Co roku gra w kilku filmach i choć, co rusz pojawiają się plotki o jej romansach, podobno wcale nie jest kochliwa. Mówi, że nie wyobraża sobie teraz stałego związku, nie ma na to warunków. Ostatnio została muzą Woodego Allena, który po „Wszystko gra” zaangażował ją do filmu „Scoop”.

WNIOSEK: Żyj tak, jakby każda chwila niezależności, wolności od uczucia i zobowiązań, za chwilę miała okazać się tą ostatnią. To co zrobisz teraz dla siebie potraktuj jako inwestycję na przyszłość.

Wolna? Masz szansę na nową miłość


Samotni Paryżanie noszą na palcu dłoni obrączki w formie trzech połączonych kółek. W ten sposób pokazują innym, że szukają uczucia. W Nowym Jorku single spotykają się na specjalnych, przytulankowych imprezach. W Polsce na stronie internetowej Klubu Singla „Połówki Pomarańczy” można kupić pomarańczową bransoletkę. Bez żadnego napisu - tylko wtajemniczeni wiedzą, że oznacza ona „stan singlowy”. Klub organizuje dla swoich członków w Warszawie i we Wrocławiu imprezy w modnych klubach, zaprasza na koncerty. Nie jest to biuro matrymonialne, ani serwis randkowy. Po prostu członkowie klubu - ludzie w podobnym wieku, o zbliżonym stylu życia - mogą się ze sobą spotykać w ciekawych miejscach. Wybrane puby, restauracje, coffee bary, salony kosmetyczne, kluby fitness – miejsca przyjazne singlom są oznakowane i oferują klubowiczom przywileje: rabaty, prezenty itp.
– Niektórzy przegapili swoja szansę na miłość, inni byli zajęci karierą – mówi Athina, 36-letnia singielka, współzałożycielka klubu. - Teraz chcą mieć kogoś, ale nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Z ich życia znikło wiele miejsc i okazji do wzajemnego poznawania się kobiet i mężczyzn.

Czy wśród singli, czy nie, miłości warto szukać. Ale jak? Cóż, powinnaś nauczyć się ryzykować. Nikt nie każe ci wychodzić za mąż za pierwszego lepszego mężczyznę, z którym się umówisz. Potraktuj to na luzie – w każdej chwili możesz przestać się z nim spotykać. Nie czekaj nie odkładaj wszystkiego na święte nigdy. Postaraj się wychodzić z domu. Dbaj o siebie – fryzjer, kosmetyczka, trochę ruchu dla zdrowia – może banalna rada, ale to naprawdę działa. Nie tylko na facetów. Na ciebie też. Zyskasz na pewności siebie, odprężysz się. Wypiękniejesz. Spróbuj dla testu z kimś poflirtować. Upewnij się, że potrafisz..

Pamiętasz film „Miłość ma dwie twarze”? Barbra Streisand gra w nim niezbyt atrakcyjną nauczycielkę literatury romantycznej, która chcąc zdobyć partnera... odchodzi od niego. Samotna, z bardzo inteligentnej szarej myszki przemienia się w bardzo inteligentną, zmysłową kobietę, której wcześniej nie dostrzegał w niej ani mężczyzna, ani ona sama. Oboje, choć początkowo szukali tylko braterstwa dusz, znaleźli coś jeszcze. Miłość.

I nie narzekaj, że czas leci. Co może samotna kobieta po 30.? Obejrzyj z przyjaciółkami filmy z Diane Lane. Zobaczysz, że może być piękna i atrakcyjna nawet dla młodszego partnera („Niewierna”), może zacząć budować swoją przyszłość tam, gdzie przyjdzie jej ochota („Pod słońcem Toskanii”). I jak w „Facecie z ogłoszenia” w końcu znaleźć fantastycznego partnera.
A potem do dzieła!

WNIOSEK: Miłość przeważnie spada na nas nagle i niespodziewanie, dlatego nie można marnować chwil od niej wolnych na pogrążanie się w smutku i odrętwieniu.