Dzieci trzeba chronić przed nieuczciwymi i manipulującymi reklamami, które obiecują zaspokojenie emocjonalnych potrzeb dzięki kupnie określonego produktu; warto robić z nimi eksperymenty pokazujące, że reklama kłamie - przekonuje stowarzyszenie "Dziecko bez reklamy".

Pomysł na stowarzyszenie i kampanię zwracającą uwagę na negatywne skutki kultury konsumpcji zrodził się w 2009 r. w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Stowarzyszenie "Dziecko bez reklamy" zostało zarejestrowane w grudniu 2010 r. Jak podkreśla rzeczniczka stowarzyszenia Alina Wiśniewska, w skład zespołu wchodzą psychologowie z Instytutu Psychologii UG, prawnicy, niezależne organizacje i firmy oraz studenci. O celach stowarzyszenia opowiada w rozmowie z PAP prof. Anna Maria Zawadzka z Instytutu Psychologii UG.

PAP: Dlaczego należy chronić dzieci przed reklamami?

Prof. Anna Maria Zawadzka: Problem z reklamą nie tyle dotyczy samej reklamy, ile tego, co się w niej pokazuje. Szkodliwe jest stosowanie nieuczciwej reklamy, która buduje skojarzenia z produktem na wartościach najważniejszych dla jednostki - miłości, przyjaźni, wolności itp. Sprzedając konkretny towar, producent obiecuje zaspokojenie tych wartości i to jest złe. Sama reklama, gdy opiera się na rzetelnej informacji, jest użyteczna i potrzebna. Pomaga dokonać wyboru. Ochrona dzieci powinna wiązać się z walką z nieuczciwą, przeerotyzowaną, czy manipulującą reklamą. Powinno się też dużo mówić o tym, że aktywnie spędzony, wspólny czas z rodziną, jest najlepszą inwestycją w przyszłość dziecka.

PAP: Jak nauczyć dzieci świadomego oglądania reklam?

Prof. Anna Maria Zawadzka: Podczas naszych wykładów i warsztatów proponujemy rodzicom, by rozmawiali z dziećmi na temat tego, co widzą w reklamach. Warto robić z nimi eksperymenty pokazujące, ze reklama kłamie, np. wspólnie sprawdzić, czy mydło określonej marki nie zostawia osadu na lustrze.

PAP: Jakie zagrożenia dla dzieci wiążą się z kulturą konsumpcji?

Prof. Anna Maria Zawadzka: Na przykład komercjalizacja szkół i autorytetów. Chcemy zwrócić uwagę na fakt, że żyjemy w czasach, które wszystko sprowadzają do produktu i jego atrakcyjności rynkowej. Wybór szkoły a potem studiów często dyktowany jest wysokością przyszłych zarobków i przyszłą sławą na danym miejscu pracy a nie pasją, potencjałem i zainteresowaniami dziecka. Ze szkoły znikają lub są redukowane do minimum przedmioty rozwijające wrażliwość - muzyka czy plastyka. Podobnie jest z historią, która uczy wiedzy o narodzie i buduje tożsamość narodową. Dziecko w szkole podlega obróbce, by stać się dobrym produktem na rynku pracy. A powinno być tak, że wspierana jest jego pasja i wyjątkowość, co w przyszłości zaowocuje zaangażowaniem w pracę i w konsekwencji szczęśliwszy życiem.

Przeżywamy też kryzys autorytetów. O autorytecie nie stanowi mądrość, wiedza, doświadczenie życiowe i umiejętność czerpania i uczenia się z niego. Autorytetami stają się celebryci. O ich autorytecie, a raczej popularności, decydują wartości konsumpcyjne.

Zagrożenia wiążą się także z wizerunkiem ciała - to problem promowania sylwetek modelowych kobiet i mężczyzn, skupiania się na atrakcyjności fizycznej jako wartości nadrzędnej, która służy do budowania swojej samooceny wokół wyglądu i swego być albo nie być. Efekty to anoreksja, bulimia, u chłopców dążenie do przerostu mięśni, poczucie wyobcowania, małej wartości, potrzeba zmieniania swojego wyglądu - operacje plastyczne jako prezent dla dziecka.

Inny bardzo ważny problem to seksualizacja dzieciństwa - promowanie przez media (reklamę nie tylko tę komercyjną, ale także teledyski, seriale) zachowań i postaw wyzywających, rozerotyzowanych dotykających pornografii. A trzeba pamiętać, że wszystko, co widzimy, pozostaje w głowie i staje się dostępnym sposobem działania.

PAP: W jaki sposób przekonujecie rodziców, by uczyli dzieci krytycznego podejścia do reklam? Czy stowarzyszenie realizuje jakieś akcje społeczne?

Prof. Anna Maria Zawadzka: W drugiej połowie kwietnia organizujemy "Tydzień bez telewizji". Na imprezę składają się m.in. festyn pokazujący aktywne formy spędzania wolnego czasu oraz panel dyskusyjny na temat reklam kierowanych do dzieci (16 kwietnia), promocja wyłączenia telewizji w dniach 17-23 kwietnia (podobna akcja jest w tym czasie prowadzona w USA) oraz konkurs "Zabawa bez zabawek" (rozpoczął się 10 marca). W kwietniu zaplanowane są wykłady i panele dyskusyjne z udziałem specjalistów praktyków i teoretyków na UG, w maju panel dyskusyjny z udziałem specjalistów w Krakowie na AE, w czerwcu sympozjum na UG pt. "Przereklamowana konsumpcja w rodzinie i pracy". Więcej informacji można znaleźć na stronie stowarzyszenia www.dzieckobezreklamy.pl.

Podjęliśmy także współpracę z parlamentarzystami - europosełem Janem Kozłowskim i posłem Pawłem Orłowskim - w celu zmian regulacji prawnych ograniczających stosowanie szkodliwej reklamy dla dzieci. Biuro Analiz Sejmowych sprawdza, jakie są polskie uregulowania w tej sprawie, sprawdzane są też przepisy szwedzkie i niemieckie. Biuro Jana Kozłowskiego przygotowało też wstępną analizę przepisów unijnych w zakresie reklam kierowanych do dzieci.

Rozmawiała Agata Kwiatkowska