Po ciepłych, słonecznych miesiącach niejedna osoba czuje przygnębienie już na samą myśl o jesieni. Krótkie dni, niskie temperatury i słota nie mają zbyt wielu zwolenników. W tym okresie chętnie sięgamy po gorące kakao z piankami czy kawę typu mokka, które zapewniają nam od środka przyjazne ciepło i umilają chłodne poranki i wieczory. Pobudzają one organizm do wydzielania endorfin, czyli tzw. hormonów szczęścia.

Reklama

Szczęście można znaleźć na talerzu?

Endorfiny odpowiadają za odczuwane przez nas pozytywne emocje, wprowadzają w błogostan oraz uśmierzają ból. Można pobudzić organizm do ich wytwarzania – naturalnie aktywują się one m.in. podczas śmiechu czy wysiłku fizycznego, a także po jedzeniu.

Przyjemne uczucie błogości po posiłku zawdzięczamy właśnie endorfinom. Choć wydzielają się one w sytuacji, gdy jemy to, co nam smakuje, niektóre produkty spożywcze przyczyniają się do wytwarzania większej ich ilości, niż inne. Najlepiej przebadane pod tym kątem są czekolada oraz pikantne przyprawy. Kakao zawiera ponadto fenyloetyloaminy, czyli związki podobne do endorfin, również mające wpływ na samopoczucie. Ostre przyprawy pobudzają z kolei receptory bólowe, które wysyłają sygnał do wytwarzania hormonów szczęścia w celu złagodzenia negatywnych odczuć – informuje Dominika Kowalewska, dietetyk i kierownik ds. badań i rozwoju produktów OneDayMore.

Czekolada – porcja endorfin na śniadanie

Reklama

Badania nad wpływem czekolady na organizm człowieka trwają od lat. Choć lepiej nie spożywać jej w nadmiarze ze względu na znaczną zawartość tłuszczu, a co za tym idzie – kalorii, bez wątpienia ma ona pozytywny wpływ na nastrój[1]. Stosowana jako uzupełnienie śniadania, np. w granoli czy musli może więc poprawić humor i sprawić, że nawet pochmurny i ponury dzień stanie się trochę lepszy. Najlepsza będzie czekolada gorzka. W badaniu na reprezentatywnej grupie Amerykanów stwierdzono, że wśród osób, które zgłaszały spożywanie gorzkiej czekolady, zaobserwowano znacznie niższe prawdopodobieństwo wystąpienia objawów depresji[2]. Jak więc połączyć spożywanie czekolady ze zdrową dietą?

Reklama

Najważniejszy w kontekście spożywania zarówno śniadań, jak i innych posiłków, jest smak. Nawet najzdrowsza dieta nie ma szansy powodzenia, jeśli jedzenie nam nie smakuje i nie sprawia przyjemności. Właśnie dlatego produkty takie, jak czekolada, są idealnym dopełnieniem zdrowej bazy, np. owsianki czy jaglanki – radzi Dominika Kowalewska. – Oprócz tego warto zadbać o obecność orzechów, nasion i owoców w diecie. Jeśli dodamy je do śniadania, nasz pierwszy posiłek stanie się solidną porcją białka, zdrowych tłuszczy, witamin i – oczywiście – endorfin. Osoby, które nie mają czasu, aby przygotowywać sobie codziennie tak bogate śniadanie mogą skorzystać z gotowych mieszanek, które już zawierają wymienione składniki. Zwróćmy jednak uwagę na ich pochodzenie oraz skład całego produktu. Unikniemy znudzenia, jeśli w kuchni będziemy stawiać na różne smaki i codziennie będziemy tworzyć nieco nową, unikalną kompozycję - dodaje ekspertka.

Pikantne przyprawy = zastrzyk endorfin na obiad lub kolację

Kiedy poziom endorfin wytworzonych przy śniadaniu ustabilizuje się, warto ponownie pobudzić nasz mózg do wytworzenia hormonów szczęścia. W takim przypadku możemy postawić na drugi najlepiej przebadany typ produktu, który wpływa na wytwarzanie endorfin, czyli pikantne przyprawy i wykorzystać je podczas lunchu, obiadu lub kolacji.

Mówiąc o pozytywnym wpływie pikantnych przypraw na nastrój, mamy na myśli te, które zawierają kapsaicynoidy. Zaliczają się do nich czarny pieprz, a także np. ostre papryczki. Ze względu na to, że pobudzają one układ nerwowy, który wysyła do mózgu sygnał o odczuwanym bólu, organizm wytwarza endorfiny w celu złagodzenia i zredukowania negatywnych odczuć – informuje Dominika Kowalewska z OneDayMore.

W tym celu warto sięgnąć po ostrzej przyprawione burgery, np. z płatkami chilli lub kiełbaski z pieprzem – zarówno w wersji tradycyjnej, jak i roślinnej. Dobrze jest dodać do nich pełnoziarniste pieczywo oraz świeże warzywa lub wkomponować w inne danie – w ten sposób kiełbaski mogą stać się elementem gulaszu lub leczo, natomiast pokrojone na mniejsze kawałki burgery będą zaskakującym twistem w sałatce. Jeżeli mamy do dyspozycji łagodną bazę, w roli wyzwalacza endorfin świetnie sprawdzi się ostry sos lub pikantne papryczki.

Jak widać, smaczne i zdrowe, a jednocześnie pobudzające nasz mózg do produkcji endorfin posiłki możemy wyczarować w naszej kuchni w kilka minut. Zjedz je tak, jak lubisz – w domu lub zabierz ze sobą do pracy czy szkoły, ciesząc się pysznym smakiem i zapewniając sobie dobry humor przez cały dzień!

[1] https://www.worldcocoafoundation.org/wp-content/uploads/files_mf/1388091372Scholey2013HumanNutritionCognitiveFunction.pdf

[2] https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/da.22950