Maguellone Toussaint-Samat, autor "Historii naturalnej i moralnej jedzenia", przytoczył takie oto zdanie: „Wódka to jedyny napój, przy którym śledź śpiewa, piwo jest przy niej mdłe, a wino trąci żelazem”. Autorzy książki "Śledzik lubi pływać" w pełni się z tą tezą zgadzają.

Dlaczego w Polsce przyjęło się to powiedzenie? "Może, dlatego, że słynęliśmy z zakąsek przygotowywanych z ryb. A do czystej wódki, która ma mocny smak, żadna z ryb nie pasuje lepiej niż aromatyczny śledź. Śledzie zawsze były ogólnodostępne i tanie. Każda gospodyni czy kucharz umieli wyczarować z nich setki potraw" – piszą autorzy. Oni także "wyczarowali" w swojej publikacji ponad sto przepisów na tę jakże kojarzoną z zimą i okresem świąteczno-karnawałowym rybkę. Rozdział im poświęcony poprzedza wstęp, w którym dokładnie wyjaśniają, co warto zrobić ze śledziem zanim trafi na stół i do przygotowywanych przez nas potrwa oraz jak pozbyć się specyficznego zapachu śledzia z kuchennych sprzętów.

Wśród przepisów znajdziemy klasyki takie jak rolmopsy, śledziowe koreczki (w tym na słodko), śledzie w oleju, po kaszubsku, czy w śmietanie. Nie brakuje też dużo bardziej oryginalnych i odważnych przepisów, wśród których na szczególną uwagę zasługują pomidorowe kotlety, pasztet ze śledzi, śledzie zapiekane pod beszamelem, czy śledziowa zupa rybna. Smakosze sałatek znajdą tu również kilka oryginalnych propozycji, w których pojawiają się takie dodatki jak sos gruszkowy, imbir, a nawet banany.

W książce oprócz przepisów na śledzika, znaleźć można także kilka tych na wódki domowej roboty jak owocowe brandy, porterówka, ajerkoniak, czy szybką cytrynówkę. Te przepisy warto jednak traktować w kategorii ciekawostkowego dodatku. Niemniej książka ta jest ciekawą ściągą przed sylwestrowymi i karnawałowymi domówkami. Sprawdzi się też jako prezent dla tych, którzy bez śledzika nie wyobrażają sobie kulinarnego życia zwłaszcza podczas wszelkiego rodzaju imprez.