W połowie Polka, w połowie Libanka. Urodzona w Leningradzie Samar Khanafer stała się polską ekspertką od kuchni bliskowschodniej. Jak przyznaje czerpie inspiracje z nowoczesnej, pełnej ładu Warszawy, w której mieszka, oraz z ciepłego, pełnego energii Bejrutu.

Jej talent docenili m.in. Gordon Ramsay oraz Michel Roux Sr., których na swojej kulinarnej drodze spotkała w III polskiej edycji programu Master Chef. Owocem jej pasji i miłości do gotowania oraz kuchni libańskiej jest właśnie książka „Hummus, za’atar i granaty”. To kulinarny bestseller, dla którego warto zrobić miejsce w kulinarnej biblioteczce.

Podobnie jak kuchnia libańska, która jest miksem wielu wpływów, tak i w debiutanckiej książce Khanafer znaleźć można przepisy na dania z wykorzystanie wielu sezonowych warzyw oraz owoców. Począwszy od liści winorośli, przez bakłażany, cukinie, pomidory, paprykę, po owoce takie jak daktyle, banany, pomarańcze, czy figi. Nie brakuje tu receptur z wykorzystaniem ciecierzycy, soczewicy a także serów, mięs takich jak jagnięcina, wołowina, czy drób oraz klasyki gatunku, czyli oliwek oraz oliwy z oliwek.

Khanafer wychodzi z założenia, że kuchnia nie lubi dróg na skróty. - Nie ma zmiłuj się – chcąc przygotować dobrą potrawę, musimy poznać kuchnię i jej składniki – mówi. Dlatego też we wstępie wyjaśnia jak wygląda Liban od kuchni, co znajduje się w libańskiej spiżarni i jak wygląda klasyczny posiłek tego kraju. Z kolei część z przepisami rozpoczyna się od rozdziału z recepturami podstawowymi takimi jak domowy za’atar, czyli przyprawy z sezamu, sumaku oraz tymianku, pasty tahini, która jest podstawą dobrego humusu, czy różnego rodzaju dressingów. Kolejny rozdział to tzw. mezze a więc małe przekąski. Tu znaleźć można przepisy na hummus klasyczny albo z burakiem, falafela ze świeżego bobu, baba ganoush (pasta z bakłażana) lub tabbouleh, którego jak pisze Khanafer, sekretem jest duża ilość bardzo drobno posiekanej natki pietruszki i mięty.

W kolejnych rozdziałach znaleźć można przepisy na ulubione potrawy autorki. To gołąbki z liści winorośli, shawarma z kurczakiem lub baraniną, zupa bamieh (z okry) oraz faszerowane warzywa. Nie brakuje również rozdziału poświęconego klasycznym libańskim deserom. Jednym z tych, które preferuje Khanafer jest knafeh. "Jeśli miałabym wskazać najlepsze śniadanie na słodko, to do głowy przychodzi mi tylko knafeh (czyt. Kefia) – w środku chrupiącego ciasta makaronowego kadayif ukryty jest ciągnący ser, a całość pokrywa słodki syrop" – pisze o nim autorka.

Jej opowieść o kuchni Bliskiego Wschodu jest nie tylko pełna smaków i zapachów, ale miłości do kraju, w którym są jej korzenie. Khanafer udowadnia, że choć z pozoru gotowanie według libańskich standardów wydaje się trudne i skomplikowane, tak naprawdę może stać się ciekawą przygodą z nieograniczonymi możliwościami i autorskimi wydaniami potraw z odległych zakątków świata.