Rosół, w szczególności przygotowany domowym sposobem, to świetny sposób na rozgrzanie organizmu w chłodne dni. Jest doskonały na zaspokojenie apetytu czy uzupełnienie składników odżywczych w organizmie i tym samym pomoc w leczeniu różnego rodzaju infekcji.

- Można go przyrządzić z każdego mięsa, ale jeśli mówimy o rosole w wydaniu dietetycznym, to polecam te, które zawierają mniej tłuszczu, a więcej białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mowa tu o kurczaku lub indyku, oczywiście bez skór. Może być również królik czy mięso czerwone, z tym że to najchudsze - wołowina– radzi dietetyk z Centrum Dietetycznego Naturhouse w Chorzowie Katarzyna Czupryna.

Oprócz mięsa w rosole powinny znaleźć się także warzywa, które dodadzą mu wartości odżywczych, smaku i aromatu. Możemy dodawać ich według uznania i takie jakie tylko sobie życzymy: marchew, pietruszka, seler, cebula czy nawet kapusta. Taki rosół, ugotowany na chudym mięsie nie tuczy (250 ml to ok 72 kcal).

- Jeśli chcemy go po ugotowaniu odchudzić, to najlepiej włożyć naczynie z bulionem do lodówki, a po pewnym czasie delikatnie ściągnąć z góry warstwę tłuszczu. Inny sposób - po ugotowaniu, bez schłodzenia, położyć na wierzch rosołu ręcznik papierowy lub chusteczkę, która wciągnie tłuszcz – podpowiada dietetyk.

Do gotowania rosołu nie używajmy kostek bulionowych i przyprawy typu jarzynka lub maggi. Wprawdzie wzmacniają one smak zupy, ale dostarczają także dużo soli, która zatrzymuje wodę w organizmie, zwiększa ciśnienie krwi i zaburza pracę nerek. Zamiast tego wykorzystajmy lubczyk i natkę pietruszki, które nadadzą potrawie lekko słony smak. Możemy również dodać według własnych upodobań liczne zioła, które mogą wpłynąć na poprawę trawienia.

- Talerz rosołu ugotowany z dużą ilością włoszczyzny dostarcza wszystkiego, czego nam potrzeba. Jest w nim sporo minerałów, które w czasie gotowania przeniknęły do niego z warzyw i mięsa. Najważniejsze z nich to potas (reguluje gospodarkę wodną i ciśnienie krwi) oraz fosfor, wapń i magnez (niezbędne dla kości, zębów, serca, nerek i układu nerwowego). Rosół to spora porcja żelaza; tego pochodzącego z warzyw oraz lepiej wchłanianego, z mięsa. Są w nim witaminy E, A i beta-karoten (silne antyoksydanty zwalczające wolne rodniki). Jest też trochę pełnowartościowego białka pochodzącego z mięsa. Ze względu na długie gotowanie niewiele w nim witaminy C (straty wynoszą 75 proc.). Jej braki uzupełnimy, posypując rosół przed podaniem natką pietruszki, kolendrą lub koperkiem – dodaje dietetyk.

Najlepszym sposobem na rozgrzanie w mroźny dzień jest talerz gorącego rosołu. To świetne lekarstwo na sezonowe infekcje - dostarcza niezbędnych składników odżywczych, wzmacniając organizm do walki z chorobą. Bulion wpływa na produkcję komórek układu odpornościowego, zmniejszając stan zapalny w organizmie i łagodząc objawy infekcji. Rosół skutecznie nawilża śluzówki w nosie, łagodzi katar i kaszel. Para z gorącej zupy oraz zawarty w niej tłuszcz działają jak balsam na podrażnione gardło. Smacznego!