Kinga Baranowska jest w szczytowej formie. 2 tygodnie temu dopięła swego i w drugiej próbie stanęła na szczycie Lhotse. Do Polski wróciła akurat na sezon truskawkowy, a te owoce to jeden ze składników jej "regeneracyjnej, pohimalajskiej" sałatki.

W górach najbardziej tęsknię za owocami i warzywami. Nie mamy ich tam zbyt wiele, dominuje żywność liofilizowana. To pierwsza rzecz, na którą się rzucam, po powrocie. Tak było, gdy wracałam z K2, a w Polsce był środek sezonu - pełno truskawek, czereśni... To coś, o czym naprawdę marzę powyżej 5 tys. m.n.p. - powiedziała PAP Life w jednej z rozmów Kinga Baranowska.

Również po powrocie z Lhotse zapowiedziała, że nadrobi braki witamin i "zieleniny", której brakuje w górach wysokich.

U mnie się w ogóle bardzo dużo gotuje. Przychodzą do mnie przyjaciele i spędzamy czas w kuchni. Gotować nauczyłam się, gdy zaczęłam regularnie trenować. Trener zwrócił mi uwagę, że sam trening nie wystarczy, ponieważ się fatalnie odżywiam. Wysłał mnie do pani dietetyk, która ustaliła mi odpowiednią dietę, której jest dużo protein, czyli białka - powiedziała Kinga Baranowska.

W Dzień Dobry TVN można było zobaczyć, jak wraz z przyjaciółką Moniką Piekarską przygotowuje sałatkę, w której oczywiście nie mogło zabraknąć truskawek.

Aby wykonać sałatkę regeneracyjną w stylu Kingi Baranowskiej należy wymieszać: zestaw sałat, rukolę, ser pleśniowy niebieski, 3 gruszki, świeże truskawki, zielone winogrona bez pestek, pestki dyni, orzechy włoskie, łososia pieczonego, oliwę z oliwek, kiełki fasoli mung, czarne oliwki, skropić cytryną i doprawić solą i pieprzem.

Bardzo mi zależało, żeby był łosoś, czyli białko oraz orzechy, które zawierają kwasy Omega-3. Najważniejsze, żeby nie jeść pustych węglowodanów - podkreślała Kinga Baranowska.

>>> Czytaj także: Czekolada: prawdy i mity zdemaskowane przez naukowców