Nagietek, stokrotka, róża, hibiskus, niecierpka i bez lilaka. Co powiecie na takie menu? Nie trzeba być wielkim szefem kuchni, aby stworzyć z jadalnych kwiatów gustowne danie...

Reklama

We Francji propagatorem kwiatowej gastronomii jest od lat sławny szef kuchni Michel Bras, który do swojego słynnego "gargouillou des legumes" (luźna asocjacja warzyw, ziół i kwiatów - PAP Life) używa w zależności od sezonu i składników szarłatu, paproci, ogórecznika lekarskiego, koniczyny, czy kwiatów cukinii. Ale nie trzeba być wielkim znawcą, ani klientem drogiej restauracji, aby zakosztować smaków tej nowej tendencji, która dzięki licznym blogom, książkom kucharskim i przewodnikom przyjmuje się także w Polsce.

Istnieje ok. 80 gatunków jadalnych kwiatów. W zależności od sezonu, na targach warzywnych, w sklepach ze zdrową żywnością, a przede wszystkim w naturze, znajdziemy takie "przysmaki", jak kwiaty ogórecznika lekarskiego, nagietka lekarskiego, stokrotki, róży, mieczyka, hibiskusa, niecierpka, cukinii czy kwitnącego aktualnie bzu lilaka. Kwiaty te mogą być spożywane na surowo, kandyzowane, przygotowywane jako tempura, nalewka czy alkohol.

Ponieważ to, co piękne, może być również toksyczne, przed zakupem lub zebraniem kwiatowego dodatku do sałatki czy dania, należy się upewnić, że rośliny pochodzą z uprawy kwiatów jadalnych i nie zawierają pestycydów. Jeśli zaś zbieramy je sami i nie mamy w tym największego doświadczenia - najlepiej wspomóc się przewodnikiem, a także respektować kilka podstawowych zasad, jak oddalenie od zanieczyszczenia, czy zbieranie roślin zdrowych i niepodlegających ochronie.

Co zyskamy spożywając piękne, wonne płatki kwiatów? Poza upiększeniem talerza, niejednokrotnie zapewnią także korzystną symbiozę wartości odżywczych. "Połączenie warzyw zielonych z wielobarwnymi kwiatami to energia i uroda. Dodane do zielonej sałaty jadalne kwiaty bogate w witaminę C pomogą nam przyswoić zawarte w sałacie żelazo i witaminy z grupy B" - przekonuje Marylene, niezależna producentka kwiatów naturalnych z okolic Annecy we Francji.

Wiele gatunków kwiatów od lat używa się także w medycynie naturalnej. Popularne kwiaty koniczyny łąkowej dodane do deserów, czy przetworów, nie tylko podwyższą ich walory smakowe, ale także dostarczą mikroelementów, witaminy C i E, i karotenu, skutecznie poprawiając trawienie. Używany w gastronomii do wyrobu "miodu", mniszek lekarski poprawi pracę wątroby i zadziała antystresowo, podczas, gdy dodawany do deserów i sałatek bratek ureguluje przemianę materii, wzmocni naczynia krwionośne i odtruje organizm.

Reklama

Na rynku istnieje wiele przewodników i książek kucharskich wprowadzających w tę dziedzinę. Do polskich "specjalistek" tematu należy blogerka Małgorzata Kalemba-Dróżdż, która swoje doświadczenia opisała w książce "Kwiatowa uczta. Jadalne kwiaty w 100 przepisach". Ciekawą pozycją jest także dostępną w sprzedaży wysyłkowej książka "Quay - Food Inspired by Nature" autorstwa słynnego australijskiego szefa kuchni Petera Gilmore'a.

>>> Czytaj także: Czekolada: prawdy i mity zdemaskowane przez naukowców