Strzeż się kiełbas grozy, które producenci nazywają chwytliwie – grillowa, piknikowa, wakacyjna. Za marketingowymi sztuczkami często kryje się ponura prawda – zamiast mięsa producenci dodają wodę ze zmielonymi odpadami poubojowymi i skrawane kości. Okraszają chemicznymi E-dodatkami

Reklama

Śmietnik w kiełbasce

Piwna, Piknikowa, Majowa, Okazyjna, Wakacyjna, Biwakowa... – tych nazw są dziesiątki. Każda sugeruje, że jest idealną kiełbasą na wiosennego grilla. Producenci prześcigają się w pomysłach, jak nas zachęcić do zakupu. Ale uwaga! Za marketingowymi sztuczkami często kryje się ponura prawda – zamiast mięsa producenci dodają do kiełbas wodę ze zmielonymi odpadami poubojowymi i skrawane kości, a wszystko to okraszają chemicznymi E-dodatkami. By się przed tym przestrzec, należy przed zakupem uważnie czytać etykietę.

Dziwaczna nazwa? Uważaj!
Tysiące Polaków długi majowy weekend spędzą właśnie przy grillu, w ogródku. Na te wolne dni czekali nie tylko zapracowani Polacy, ale też producenci wędlin. Te kilka dni to dla firm z branży mięsnej zarobki idące w miliony.
Klient nie będzie się długo zastanawiał, co kupuje. Wyroby mają się ładnie prezentować, a klient spragniony wypoczynku ma je kupić.

Już kilka dni temu sklepowe półki zapełniły się promocyjnymi kiełbasami z dziwacznymi niekiedy nazwami. Doświadczenie pokazuje, że właśnie na takie wędliny należy zwrócić szczególną uwagę przed ich zakupem.

Sprawdź skład podejrzanej wędliny

Nieuczciwi producenci, wiedząc o naszym pośpiechu i kurczących się portfelach, będą próbowali nas oszukać. Prawo nie zabrania im „wkładania” do wędlin wstrętnej zawartości, jak zmielone żyły czy kości. Prawo zabrania im jedynie pisania nieprawdy na etykietach. Dlatego przed zakupem trzeba przeczytać dokładnie skład. Gdy kupujemy kiełbasy na wagę, sprzedawca musi na każde żądanie klienta okazać etykietę ze składem – mówi Krystyna Procyk z inspekcji handlowej w Olsztynie. To jego prawny obowiązek - dodaje.

>>> Czytaj także: Waśniewscy nie dostaną pieniędzy od Rutkowskiego