Krojenie cebuli to jedna z pierwszych lekcji, przed jaką stają uczniowie szkół gotowania. Wystarczy przypomnieć sobie film "Julie i Julia" o legendarnej amerykańskiej autorce książek kulinarnych Julii Child, która za punkt honoru przyjęła sobie opanowanie kuchni francuskiej i jej walkę z cebulą.

Dla mistrza sztuki kulinarnej wystarczy rzut oka, by ocenić, czy krojąca cebulę osoba ma za sobą gruntowne doświadczenie w gotowaniu, czy w kuchni jest tylko przypadkowym gościem.

- Myślę, że dobrze jest zacząć od pokazania ludziom, jak kroić cebulę, ponieważ to pierwsza lekcja dla przyszłych kucharzy. Od razu widać, w jaki sposób ludzie trzymają nóż i jak się nim posługują. A to zdradza bardzo dużo i od razu wiadomo, czy ktoś jest profesjonalistą czy nie. Podobnie z rozmiarem kawałków, które po takim krojeniu powstają - powiedział Kurt Scheller, mistrz kuchni, który prowadzi własną kulinarną akademię.

- Wiele osób nie potrafi dobrze kroić cebuli. Ja najpierw pozbywam się końcówek, żeby nie mieć na stole bałaganu. Nie kroję też cebuli do końca, dzięki czemu się nie rozpada. Wybieram duży nóż, podczas gdy większość ludzi posługuje się małym. Jeśli się przyjrzycie to zobaczycie też, że inaczej układam palce, dzięki czemu nie muszę się o nie martwić - dodaje znany kucharz.

Kurt Scheller podkreśla, że naukę zaczyna się od krojenia cebuli również dlatego, że jest ona w pierwszej kolejności potrzebna.

- Dlaczego w ogóle zaczynamy gotowanie od pokrojenia cebuli? Ponieważ zwykle, jako pierwszą wkładamy ją do garnka czy na patelnię, więc musi być gotowa. A jeśli ktoś płacze przy krojeniu, to zdąży otrzeć łzy przed smażeniem - mówi Kurt.

Mistrz kulinarny żartobliwie przestrzega przed krojeniem cebuli "w stylu chińskim". - Zawsze powtarzam, że jestem Szwajcarem, nie Chińczykiem. W Chinach się cebulę głośno szatkuje. Szwajcaria to o wiele spokojniejszy kraj, dlatego cicho ją kroimy - mówi Kurt Scheller.