Bacalhau, czyli suszony dorsz, zajmuje na portugalskim świątecznym stole równie ważne miejsce co karp w czasie polskiej Wigilii. Dorsz ma jednak zdecydowanie dłuższą drogę na południe Europy, gdyż sprowadzany jest z norweskiego wybrzeża.

Reklama

Mimo wyższych kosztów transportu, wliczanych w finalną cenę produktu, bacalhau sprzedawał się bardzo dobrze w okresie świątecznym w Portugalii. Cena kilograma suszonego dorsza wynosi średnio 8 euro.

Wysoki popyt nad Tagiem na droższą rybę z Morza Północnego dziwi tym bardziej, że już niemal co czwarta rodzina w Portugalii ma problemy z płaceniem za podstawowe produkty spożywcze, a dodatkowo miejscowe wybrzeże jest bogate w inne gatunki ryb.

- Przywiązanie do tradycyjnego bacalhau jest tak duże, że ze świątecznego stołu ryby tej nie wyprze ani typowo portugalska sardynka, ani dorada. Zwyczaj przygotowywania suszonego dorsza na Wigilię i Boże Narodzenie przekazywany jest z pokolenia na pokolenie - wyjaśnia Helder Silva, emerytowany mieszkaniec Lizbony.

Według szacunków Christiana Bue Nordhala z Norweskiej Rady Rybołówstwa, podczas tegorocznej Wigilii dorsza z Morza Północnego zjadło aż...8 mln Portugalczyków. W okresie świąt do Porugalii trafiło 10 tys. ton norweskiego dorsza. To aż o tysiąc ton więcej niż w roku ubiegłym.

Koniec świąt nie będzie oznaczał rozbratu Portugalczyków z dorszem. Szacuje się, że od stycznia do października każdy z nich wydaje na bacalhau średnio 70 euro. Równowartość tej kwoty przeznaczana jest na zakup norweskiego dorsza od listopada do grudnia.

Portugalczycy są największymi na świecie konsumentami dorsza, który w ich kuchni zadomowił się w XIV w. w związku z wielkimi wyprawami morskimi. W Portugalii istnieje aż 365 przepisów na danie z dorsza.