Dlaczego tak się dzieje? Bo pogoda w kraju nad Sekwaną była dla nich łaskawsza niż dla ich krewniaczek nad Wisłą, więc są dorodniejsze.

– Nasze gruszki są smaczne, ale te z Francji są większe, bardziej miękkie i słodsze. A takie wolą klienci, dlatego takie sprzedajemy – wyjaśnia w rozmowie z "Faktem" Zdzisław Półcienniczak, który ma stragan warzywniczy na targowisku Świt w Poznaniu.

Specjaliści tłumaczą, że francuskie owoce są dorodniejsze z powodu innej pogody. – Uprawa grusz u nas jest dość ryzykowna ze względu na mrozy zimą, przymrozki wiosną, słabe zapylenie i suszę. Dlatego Polska nie jest potentatem w produkcji gruszek, a na targowiskach spotkać można te importowane z krajów o cieplejszym klimacie - mówi dla "Faktu" dr Michał Szklarz z Katedry Sadownictwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Idąc na targ, nie zawsze jednak powinniśmy kierować się tylko wyglądem owoców. Polskie gruszki, choć mniej zachęcające, mają swoje walory. Przede wszystkim nie zawierają tak dużo cukru, przez co są zdrowsze.

Poza tym są twardsze, więc dużo bardziej nadają się do ciast czy przetworów. Trzeba też pamiętać, że sprowadzane owoce muszą przebyć do nas długą drogę. Są więc często spryskiwane chemicznymi substancjami, aby się nie zepsuły podczas transportu. Poza tym przetrzymywane są w chłodniach, by się nie popsuły. To im nie sprzyja i zabija wartości odżywcze.

>>> Czytaj także: Ratował ludzi, a żonie podał truciznę?