Niektóre kobiety, podobnie zresztą jak i niektórzy mężczyźni, mają tendencje do kochania za bardzo, do uzależniania się od drugiej osoby. Popadają w pewien rodzaj manii, toksycznej obsesji, mając nadzieję, że ukochana osoba pomoże ukoić lęki codzienności, uspokoić się, zagłuszyć poczucie wewnętrznej pustki, smutku i braku sensu. Swoje dobre samopoczucie uzależniają od zadowolenia partnera i często za wszelką cenę trzymają się osoby, która je rani. Nie jest to prawdziwa miłość i zdrowe zaangażowanie, ale właśnie obsesja, uzależnienie, nałóg kochania.

Powtórka z przeszłości

Jest to potrzeba "odczarowania" sytuacji z dzieciństwa, gdy nie byliśmy dość kochani, gdy nie udało nam się wywalczyć miłości któregoś z rodziców. Teraz walczymy jeszcze raz a gdy się nie uda, próbujemy znowu i znowu i znowu...
Takie osoby nie potrafią zauważyć, że jakiś związek nie wychodzi im na dobre. Nie mogą odejść od człowieka, który im szkodzi i pogrążają się w niewygodnym i wyniszczającym układzie. Nie dbają o własne dobro, nie ufają swoim uczuciom i potrzebom, oszukują same siebie. Pociągają je niebezpieczeństwa i trudne sytuacje. Są do tego przyzwyczajone; jakby naprawdę wierzyły, że "kochać, to musi boleć". Często wychowywały się w dysfunkcyjnych rodzinach, w których nie otrzymały wystarczającej uwagi i troski. Nie doznały wsparcia a ich rodzice byli nieprzystępni emocjonalnie, dlatego teraz pociągają je nieczuli partnerzy.

czytaj dalej...


Kochać, to musi boleć!

Osoba, która nigdy nie zaznała ciepła i akceptacji, nie potrafi stworzyć związku z kimś, kto jej nie ocenia, jest miły i zrównoważony. Dla takiej osoby to zbyt nudne i nieatrakcyjne. Kobieta nałogowo poszukująca bliskości nie jest przyzwyczajona, by ktoś o nią dbał, poświęcał jej uwagę. Ktoś, kto okazuje autentyczną bliskość jest podejrzany, brany za nudziarza i nieudacznika. 


Kobiety, które kochają za bardzo, nie robią tak przez przypadek. Wynika to z dorastania i wychowania w konkretnych rodzinach, o charakterystycznych wzorcach relacji między członkami rodziny. Nie mogą odejść od człowieka, który im szkodzi i pogrążają się w niewygodnym i wyniszczającym układzie. Nie dbają o własne dobro, nie ufają swoim uczuciom i potrzebom, oszukują same siebie. Pociągają je niebezpieczeństwa i trudne sytuacje, podobne do tych, w jakich dorastały, stale otrzymują ciosy. Są do tego przyzwyczajone; dla nich "kochać, to musi boleć".

czytaj dalej...


Poczucie własnej wartości

Swoją energię warto przenieść z partnera na samą siebie, zobaczyć, że można mieć ciekawe i satysfakcjonujące życie, także bez udziału mężczyzny. Można iść własną drogą, realizować swoje pasje i marzenia, rozwijać się i realizować nie tylko jako żona, czy partnerka. 


Warto zastanowić się, wsłuchać się w siebie, pomyśleć co lubimy, co nam sprawia przyjemność. Zamiast skupiać się na tym, jakie wrażenie robimy na płci przeciwnej, lepiej robić to, co sprawia, że czujemy się szczęśliwi i nie mamy czasu zadręczać się destrukcyjnymi myślami.


Naprawdę atrakcyjni jesteśmy wtedy, kiedy lubimy i cenimy samych siebie. Mamy w sobie bezcenny skarb, poczucie własnej wartości, które powoduje, że inni lgną do nas i lubią przebywać w naszym towarzystwie. Kobieta, która zrezygnuje ze swego oddania i poświęcenia, staje się wolna i gotowa wieść własne życie. Tylko taka kobieta jest atrakcyjna i interesująca dla mężczyzny i może być szczęśliwa.

Adriana Klos - psycholog, psychoterapeuta z Centrum Rozwoju i Psychoterapii "Strefa Zmiany" www.strefazmiany.pl. Pracuje z osobami, które doświadczają lęków, obniżonego nastroju, bezsenności, zaburzeń jedzenia oraz psychosomatycznych, mają problemy w relacjach z innymi, znajdują się w sytuacji kryzysu, wychowały się w rodzinach dysfunkcyjnych np. w rodzinie alkoholowej. Prowadzi również treningi i warsztaty rozwojowe, grupy wsparcia, terapię par oraz DDA. Publikuje m.in. w Twoim Stylu i mamazone.pl.