• ~Element
    (2012-10-02 09:21)
    Walka z polskością trwa

    Niedługo po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych w mediach poprawnych politycznie było lansowanych kilka celebrytek, które w ramach reedukacji "zacofanego" społeczeństwa wyjaśniały, jakie powinny być "jedynie słuszne" poglądy.

    Jedna z nich, znana dziennikarka, w pierwszym zdaniu zadeklarowała, że woli być "zimną suką" niż "matką Polką". Zachwalała homoseksualizm, domagała się prawa adopcji dzieci przez konkubinaty jednopłciowe, eutanazji, in vitro na życzenie.

    Wyznała, że nie znosi dzieci i woli brać psy ze schroniska, niż opiekować się dziećmi. Deprecjonowała ponadtysiącletnią tożsamość kulturową i religijną Polaków. Promowała zabijanie dzieci poczętych i zachwalała środowisko polityczne szerzące nienawiść do ludzi wierzących.

    Minęło kilka miesięcy i dowiadujemy się, że rząd Donalda Tuska majstruje przy zasadach finansowania Kościoła, próbuje otworzyć furtkę do rugowania religii ze szkół, ogranicza liczbę kapelanów wojskowych.

    Redukowane jest nauczanie historii w szkołach, trwają w najlepsze praktyki dyskryminacyjne w stosunku do Telewizji Trwam, są już gotowe projekty ustaw o in vitro oraz zrównujących konkubinaty jednopłciowe z małżeństwami.

    Premier Donald Tusk jest zwolennikiem ratyfikowania Konwencji Rady Europy przepojonej ideologią feministyczną i genderową. W tym dokumencie pod pretekstem zapobiegania przemocy wobec kobiet dekretuje się zwalczanie naturalnego modelu rodziny i nakłada obowiązek promowania homoseksualizmu.

    Błogosławiony Jan Paweł II już ponad 20 lat temu przestrzegał, że demokracja oderwana od wartości łatwo zamienia się w jawny i zakamuflowany totalitaryzm. Konwencja pachnie terrorem politycznej poprawności, której skutków już w Polsce doświadczamy.

    Przerabialiśmy już oznaczającą zagładę dziesiątków milionów ludzi "walkę klas", teraz nam się narzuca "walkę płci". Ta sama jest dialektyka i inżynieria społeczna. Ideologia feministyczna i gender to narzędzie w rękach neomarksistów, którzy "kochają ludzkość", ale nie kochają człowieka i inicjują w nowym wydaniu chińską rewolucję kulturalną.

    Demokracja polska jest pozorna, katolicy polscy są dyskryminowani i eliminowani z życia publicznego, czyni się z nich getto społeczne, zwalczane są poglądy inne niż liberalne.

    Telewizja Trwam i Radio Maryja są prześladowane, bo nie wyznają liberalizmu i nie wychwalają rządu, władze popierają, a nawet same szerzą laicyzację, a główne media publiczne są nieobiektywne i stronnicze, dziennikarze krytyczni są usuwani.

    Prezydent, premier, członkowie KRRiT i inni notable głoszą, że szanują wolność Kościoła, są za pluralizmem i demokracją, ale chcą zamknąć mu usta przez unicestwienie Telewizji Trwam i Radia Maryja, tylko dlatego, że nie przyjmują one obłędnego liberalizmu i nie wychwalają liberalnego rządu.

    Rząd boleje nad niską demografią, ale jednocześnie coraz bardziej sprzyja antynatalizmowi, aborcjonizmowi, związkom partnerskim, osłabieniu pozycji rodziny i godzi się na wielką niewydolność służby zdrowia.

    Ludzie zwalczający religię lub też samozwańczy "korektorzy" katolicyzmu na swoją modłę posługują się zbyt często narkotykiem zakłamania i samozakłamania. Widzimy to doskonale w mediach, które już zresztą zakłamaniem posługują się nie tylko w dziedzinie religii, ale we wszystkich dziedzinach.

    Często ludzie atakujący wiarę i katolików zarzucają im, że oni tych atakujących nienawidzą, tymczasem to oni nienawidzą katolików i tak próbują usprawiedliwić swoją niesłuszną nienawiść. Ateizm lub niechęć do religii katolickiej wiąże się nierozerwalnie z oszukiwaniem. Takiego ducha inspiruje cała UE.

    Wszyscy widzimy, może tylko z wyjątkiem rządu, PO i różnych awanturników, że życie w kraju szybko się obecnie degeneruje we wszystkich dziedzinach, co jest skutkiem dziedziczenia marksizmu i przyjmowania ideologii liberalistycznej, która rozbija ostatecznie życie duchowe i moralne społeczeństw UE.
  • ~wojciech
    (2012-10-02 10:48)
    Ktoś napisał, że będzie likwidowana religia w szkołach i zmniejszenie kapelanów wojskowych. Jakoś nie widzę likwidowania tego przedmiotu, wszystko jest po staremu. Co do kapelanów, to trzeba trochę pomyśleć zanim się napisze głupoty. Nasza armia została zmniejszona prawie trzy krotnie, a kapelanów zostało tyle samo. Czy w likwidowanych garnizonach ma być kapelan? Przecież to paranoja płacić kapelanowi z rozwiązanej jednostki. I proszę nie pisać głupot, że nastaje się na wiarę.
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.