Kompleksy nigdy nas nie opuszczą
Gdy jako nastolatka wstydziłaś się nosić spódnicę albo uważałaś, że masz za mały biust, z takim przekonaniem zostaniesz do późnej starości. Z czasem jednak uczysz się maskować swoje mankamenty, choć może nigdy o nich nie zapomnisz. Czy musimy być niewolnicami swojego krytycznego spojrzenia?
- Gdy w lustrze widzisz potwora
- Ta kobieta to maszyna do rodzenia dzieci
- Świerszczyki nie dla licealistek
- 7-latki w makijażu, 11-latki w szpilkach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kompleksy to zmora wielu dziewcząt i kobiet. Nie pozwalają chodzić na basen, opalać się na plaży, czuć się swobodnie w towarzyskich sytuacjach. Pojawiają się jak tylko zaczynamy świadomie postrzegać siebie i swoje ciało, czyli w zasadzie już w okolicach podstawówki.
Są takie kompleksy, które zanikają z wiekiem, są i takie które się dopiero po latach ujawniają. Inne jednak, i te są najgorsze, trzymają się nas z różną mocą przez całe życie.
KOMPLEKSY PRZYSŁANIAJĄ ŚWIAT
"Kompleksy, które rodzą się w dzieciństwie, powstają w wyniku doświadczeń życiowych" – jak mówi psycholog Ewa Woydyłło w rozmowie z miesięcznikiem "Pani". Przekonujemy się, że nie jesteśmy w stanie spełnić wszystkich naszych pragnień i oczekiwań. Marzymy się o posiadaniu rzeczy nierealnych i ta fiksacja nie pomaga nam skupić się na prawdziwym życiu, na naszych zaletach i na rzeczach obok, które mimowolnie są dla nas niewidoczne.
Gdy marzy się o rzeczach, których nie jest się w stanie osiągnąć, to kończy się to rozczarowaniem. Nasze poczucie własnej wartości spada na łeb na szyję, bo lokujemy swoje ambicje w rzeczach, nad którymi nie mamy kontroli – mówi Woydyłło.
SPECYFICZNA TRAMPOLINA DO SUKCESU
Ta wieczna potrzeba bycia perfekcyjnym tak mocno nas ogranicza że całe życie możemy przestać pod ścianą, spodziewając się czegoś lepszego. Ewa Woydyłło opowiada, że kompleksy mogą jednak stać się dla nas wartością pozytywną, trampoliną do sukcesów, jeśli tylko zauważymy że mogą nas zmobilizować do pracy nad sobą.
Za negatywny przykład podaje swoją koleżankę, która od dziecka piękna i idealna, zewsząd słyszała o swej wyjątkowości. W ten sposób wyśrubowała swoje normy co do czekającego ją życia i odrzucała po kolei niezbyt idealną pracę, i nie perfekcyjnych mężczyzn. Ta dziewczyna jak marzenie, skończyła ostatecznie samotna i w depresji.
Każda kobieta, która potrafi przerobić swoje kompleksy na swoje atuty to dojrzała i bogata wewnętrznie osoba. Nawet jeśli jako dziecko mamy problem z krzywymi zębami, albo wstydzimy się na studiach, że pochodzimy z małego miasteczka, to potem czynimy z tego swój atut albo znak rozpoznawczy. Rzecz leży w przeniesieniu punktu ciężkości, przekonuje Ewa Woydyłło:
"Musimy przekonać się, że to, co nas krępuje, zawstydza, jest dla innych niezauważalne albo nie odgrywa wielkiej roli. Wtedy wyzwalamy się z poczucia niedoskonałości".
czytaj dalej...

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!