RYWALIZOWAĆ ZE SCENĄ

Szopa długich włosów, ciemne okulary i czarna skóra - tak nie wygląda przeciętny tatuś, za to tak zapamiętała ojca Patrycja Markowska. Jak twierdzi, scena jest dla niego jak narkotyk - trudno z nią rywalizować. Dlatego, gdy ojciec miał przerwy w pracy, nie odstępowała go na krok.

"Obierałem ziemniaki, a ona wisiała mi na karku - potrzebowała ciepła, miłości, spokoju. Czuła, że ta sielanka może się skończyć, że wrócę na scenę i znów nie będę miał dla niej czasu" - opowiada Grzegorz Markowski w jednym z wywiadów.

SZALEŃSTWO BYŁO NORMALNE

Mimo tęsknoty, jaką przeżywała, Patrycja nie zamieniłaby swojego domu na dom pełen stabilizacji. "Dla mnie to wszystko było normalne. Nie dziwiło mnie, że ojciec macha długą grzywą na koncercie, że panienki wypisują do niego listy miłosne. Wychowałam się na >>Autobiografii<<, jak mogłam tego nie zrozumieć?" - opowiada Patrycja.

Z perspektywy rockmana trudno moralizować. "Ilekroć próbowałem coś mówić o tym, że impreza, alkohol plus narkotyki i nieodpowiednie męskie towarzystwo równa się niechciana ciąża, słyszałem: >>I kto to mówi!<<" - wspomina lider grupy Perfect. Tym niemniej to on był pierwszą osobą, która dowiadywała się o najważniejszych wydarzeniach w jej życiu, na przykład - o "pierwszym razie". Przybił wtedy piątkę, a potem dodał: "Tylko uważaj"...

JESTEM CÓRKĄ OJCA, NIE LEGENDY

Nie każdy podchodzi do sprawy tak, jak Patrycja. Wiele dzieci sławnych rodziców marzy o normalności i zwyczajnej obecności taty.

Patrycja Volny, córka Jacka Kaczmarskiego, mówi z goryczą: "Jestem córką Jacka, a nie legendy. Człowieka, którego nigdy do końca tak naprawdę nie poznałam. Pamiętam go jako człowieka sfrustrowanego, nieszczęśliwego. Myślę, że nie umiał się odnaleźć w Australii, dlatego uciekał w pisanie, tęsknił za śpiewaniem, za koncertami. Nie interesował się prostymi sprawami bytowymi. Czasem jeździliśmy do zoo czy na plażę, do muzeum lub kina, ale ja go interesowałam tylko pod kątem mojego wykształcenia i rozbudzania moich zainteresowań. Mama pragnęła takiego zwykłego życia. A z ojcem życie nie mogło być zwykłe.

TATA NIEDZIELNY, ALE WYJĄTKOWY

Brak taty-gwiazdora dało się odczuć. "Ojca ciągle nie było. Zawsze gdzieś leciał na koncert. Natomiast mama była zawsze. Kochana mama. Na wakacje zabierał mnie, ale zawsze tam, gdzie on chciał. Ale to akurat było OK, bo ja nigdy nie chciałam być traktowana jak księżniczka na ziarnku grochu. Nie był złym ojcem, nie do końca. Nie był też ojcem fantastycznym. Gdy widzę ojców, którzy opiekują się dziećmi jak kobiety, myślę sobie, o rany ja gdybym miała takiego tatusia, to znosiłabym go tylko w małych dawkach" - opowiada Patrycja Volny.

___________

NIE PRZEGAP:

>>> Obama: Jestem kiepskim tatą
>>> Zapozowali nago, by pomóc biednym
>>> Czy lubisz szybki seks?