Uzależnienia nie kończą się na tzw. używkach. Mogą dotyczyć też hazardu, gier komputerowych, hazardu, seksu... I... partnera.

MIŁOŚĆ JAK NAŁÓG

Na trop tego nałogu psychologowie wpadli niedawno - w latach 70-tych. Odkryli, że Ludzie dotknięci "nałogiem miłości” (love addiction) traktują związek z partnerem jako ucieczkę od swoich problemów i wewnętrznej pustki. Dlatego, pomimo, że nie przyczynia się on do rozwoju i samorealizacji i powoduje dużo cierpienia, tak trudno jest go zerwać. Przełomowe dla tematu okazały się odkrycia amerykańskiej psychoterapeutki Robin Norwood, autorki książki „Kobiety, które kochają za bardzo”.

ZOSTAĆ - ŹLE, ODEJŚĆ - JESZCZE GORZEJ

Tak opisuje tą przypadłość: "Okrutny, obojętny lub przewrotny partner staje się (…) narkotykiem – kimś, kto pozwala oddalić się od własnego, niespokojnego wnętrza, kto przynosi chwile ulgi i oszołomienia, kimś, bez kogo coraz częściej nie sposób się obejść. Lecz jednocześnie ten sam człowiek jest źródłem innych męczarni, toteż uzależnienie się szybko przybiera postać nałogu.

Zostać sama ze sobą to straszne! To dużo gorzej niż znosić od kogoś (…) upokorzenia! Bo zostać ze sobą to wydać się na pastwę jątrzącego bólu, na który składa się nie tylko przeszłość, ale i aktualny stan rzeczy.”

CIERPIENIE, KTRE WIĄŻE

Życie kobiety, która kocha za bardzo, wypełnione jest cierpieniem, frustracją i depresją. Często próbuje ukoić te problemy sięgając po alkohol, zatapiając się w pracoholizmie czy szukając zapomnienia w romansach. I nie ustaje w wysiłkach, by zmienić partnera - myśli, że jak to się uda, będą wreszcie szczęśliwi.

Co sprawia, że wchodzi w tak destrukcyjną relację? Często przyczyny leżą w dalekiej przeszłości - traumach z dzieciństwa, które skutkują olbrzymim głodem miłości i potrzebą zespolenia i zatrzymania przy sobie mężczyzny za wszelką cenę. Dlatego najczęściej na partnera wybiera mężczyznę słabego, niedojrzałego, życiowego nieudacznika, lub nałogowca. Kogoś, komu trzeba pomagać.

Co ciekawe pomoc partnerowi nie wywołuje jego wdzięczności, a wręcz przeciwnie - wywołuje frustrację. Który bowiem facet lubi czuć się gorszy od swojej partnerki? Czuje do niej niechęć, zaczyna ja krytykować i posuwa się do różnych form agresji. Kobieta nadal jednak go nie opuszcza, w czym wspiera ją obowiązująca w naszej kulturze gloryfikacja cierpienia. Nawet, jeśli związek się rozpadnie, chora zależność nadal trwa - w postaci obsesjo na punkcie mężczyzny i usiłowań powrotu lub... nowego związku, powielającego ten sam schemat.

WYCHODZENIE Z UZALEŻNIENIA

Jak wyjść z tego nałogu. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie jego istnienia... Następnym gotowość do żmudnej i ciężkiej pracy. Nie kończącej się walki o to, by nie wrócić do partnera. Szukania pomocy, gdzie tylko się da - u przyjaciół, w lekturze książek i, oczywiście, w grupach wsparcia oraz u psychoterapeuty. Konieczne jest przekierowanie energii, wkładanej dotąd w toksyczny związek i skupienie jej na sobie i procesie zdrowienia. Droga do zdrowia to powolne odzyskiwanie szacunku do siebie, wiary w swoje możliwości i swoje prawo do szczęścia. Nauczenie się wchodzenia w zdrowy związek - pozbawiony iluzji i idealizacji, pozwalający na rozwój. Nie niosący ani ekstazy, ani - męczarni.

Więcej na temat kochania za bardzo przeczytasz na wortalu Kobiece Serca

___________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Co barmani wiedzą o mężczyznach?
>>> Faceci myślą tylko o jednym...
>>> "Wszystko jest seksem. Szanuj go!"